No dobra, napiszę o tej kładce pakoskiej, choć napisano już o niej chyba wszystko. No, może poza tym, że to klasyczny przykład chronienia przez urzędników własnych tyłków.
W Wojewódzkim Inspektoracie Nadzoru Budowlanego wiceszef tej placówki Zbigniew Sulik mówi mi bowiem, że to była decyzja inspektora powiatowego i do niego mnie odsyła. Wyraża jednak poparcie dla tej decyzji mówiąc, że :nie bierzemy odpowiedzialności za stan tego obiektu”. Na forach internetowych ktoś podpisujący się jako Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego utrzymuje natomiast, że wykonuje tylko zalecenia swego wojewódzkiego przełożonego. Wychodzi więc na to, że znów mamy spychoterapię.
Szkoda tylko, że inspektorzy budowlani, skoro nie mogą brać odpowiedzialności, to od razu kładkę zamykają. W tym pędzie do zamykania nie wskazali, co mają w tej sytuacji zrobić ludzie odcięci od miasta. Ale to pewnie mniej ważne. Ważne, że ci, którzy podjęli decyzję, nie poniosą odpowiedzialności.
Bardzo fajnie zachował się wiceprezydent Inowrocławia, Ireneusz Stachowiak. Stwierdził wprost, że on tą kładką by chodził. No bo co? Ludzi latać mają sie nauczyć?
Mój przyszły teść wymyślił coś bardzo fajnego i namawiam włodarzy miasta i powiatu do tego pomysłu. Może prezydent Ryszard Brejza, starosta Tadeusz Majewski i kilku ważniejszych urzędników o umówionej porze dnia przejdą się kładką i powiadomią o tym policję? Sądzę, że to będzie bardzo dużym wsparciem dla poszkodowanych mieszkańców ul. Pakoskiej i okolic oraz wskazaniem na absurdy wciąż pojawiające się w tym kraju.
Tekst o kładce nr 1
Tekst o kładce nr 2
Tekst o kładce nr 3
P.S. Na dzisiejszej konferencji prasowej prezydent Ryszard Brejza wymigiwał się od jasnej odpowiedzi na pytanie, czy przyjdzie się po kładce pakoskiej, mimo że nie wolno po niej chodzić. Ale z kontekstu wynikało, że tego nie zrobi.

