Mamy w Solankach ławeczkę Sikorskiego, który związany był bardziej z Parchaniem. Mamy też w Inowrocławiu mnóstwo obelisków poświęconych postaciom, instytucjom czy wydarzeniom mającym incydentalny lub żaden związek z miastem. A nie potrafiliśmy uhonorować przez ponad 20 lat najbardziej znanej poetki cygańskiej, Papuszy, która spędziła ostatnie lata życia w Inowrocławiu.
Rozumiałbym takie podejście, gdyby ona tylko zmarła w Inowrocławiu, jak znakomity pisarz Eugeniusz Paukszta, nie mający wcześniej nic wspólnego z Kujawami (choć piszący znakomite książki dotyczące społecznych układów w okresie powojennym).
Nie mam jednak wątpliwości, że maleńka uliczka na osiedlu Piastowskim jest niewystarczającym uhonorowaniem Papuszy. Sądzę, że możnaby w Inowrocławiu pomyśleć o tym, aby pójść śladami Gorzowa Wielkopolskiego, który Papuszy postawił pomnik.
O sprawie Papuszy piszemy dziś w Expressie, a na zdjęciu Macieja Piątka proszę zobaczyć, jak ona wygląda.


Panie Jarku!
Warto przypomnieć, że Papuszę dla poezji polskiej odkrył Jerzy Ficowski, który bywał u niej w Inowrocławiu. Do poezji Papuszy została skomponowana muzyka przez krakowskiego kompozytora Jana Kantego Pawluśkiewicza „Złote Harfy Papuszy”. Płyta została nagrana podczas imprezy plenerowej w Krakowie, na której miałem przyjemność być. Pamiętam też jak w latach 80-tych można było spotkać Papuszę siedzącą przed swoim domem.
można by nie pisze się razem. pozdrawiam