Życie kierowcy PKS jest związane z wieloma niebezpieczeństwami. Wczoraj byłem świadkiem wydarzenia, które rzuca światło na powody, dla których ludzie nie garną się do takiego fachu.
Otóż do autobusu wieczornego do Torunia wsiadł nawalony jak stodoła facet. Problem w tym, że był nie tylko pijany, ale i agresywny. Zaczepiał pasażerów i w pewnym momencie wybuchła tak wielka awantura, że kierowca dał po hamulcach, agresywny facet walnął ciałem w przednią szybę, a następnie potoczył się do niszy, którą wychodzi się z pojazdu. Na tym nie poprzestał, znów rozrabiając, więc kierowca zatrzymał autobus i wraz z dwoma pasażerami obezwładnili go, czekając na radiowóz. Policjanci pojawili się w Szadłowicach dość szybko, bo po około 10 minutach i zabrali faceta, po którego wybrykach zostały dwa wielkie pęknięcia w przedniej szybie pojazdu.
Trudno jednak dziwić się, że kierowcy, którzy są narażeni nie tylko na ręczne utarczki z pasażerami, ale nawet na strzał w pysk, nie garną sie do takiej pracy.
Choć, z drugiej strony, aniołami wielu kierowców nie jest. Ostatnio słyszałem o sytuacji, że „pan kółko” zbluzgał niczym świat stoi pasażera za to, że ten nie włożył do stelaża firanki okiennej, tylko zostawił ją tak, że zasłaniała okno przed święcącym słońcem. Bardzo często bywa też tak, że kierowca nie chce wpuścić do autobusu osoby, której brakuje np. 10 groszy do biletu. To wszystko nakłada się na atmosferę, w wyniku której PKS nie powinien aż tak bardzo się dziwić, że ludzie wolą jego konkurencję.


jeden taki cham (jeździ jednym z zółtych manów) ma zwyczaj nie otiwerania środkowych drzwi do wysiadania (nawet pod sam koniec trasy), tylko kaze się przeciskać przednimi. Na szczęscie jest zawór bezpieczeństwa.
Nie mówię już o zwracaniu sie do pasażerów per „ty”, kwestionowaniu uprawnień do zniżek itp. Zdecydowanie wolę jeździć NKA.
PS Oczywście jest w PKS Inoworcław wielu miłych i kulturalnych kierowców. Po prostu w NKA tacy są wszyscy.