Wczoraj, wracając z Chomiąży, przejeżdżałem przez Rynek w Pakości. Wszyscy tam szykowali się do meczu Polska - Niemcy. Na Rynku stały krzesełka, był wielki telebim i atmosfera święta. Pomysłałem sobie, że nawet tak małe miejscowości jak Pakość, czy Strzelno (bo tam też było podobnie) potrafią zorganizować wspólne oglądanie meczu, a w Inowrocławiu znów wszyscy mieszkańcy są zostawieni samopas.
To chyba taka charakterystyka naszego miasta. Przed laty Inowrocław nie organizował Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, więc wszyscy jechali do Kruszwicy. Później także kilka razy okoliczne miasteczka wykazywały się lepszym instynktem i wyobraźnią. Nietrudno więc zrozumieć, dlaczego i tym razem mecz w Inowrocławiu oglądało się w knajpach lub domach, zamiast przed halą na telebimie. Trudno się tylko z tym pogodzić.

