Jeśli ktokolwiek z Sanepidu albo Urzędu Miasta czyta te moje bzdury, serdecznie zapraszam po południu do Solanek. Najlepiej z miernikiem hałasu. Bywam tam co kilka dni i zaczynam już zastanawiać się, czy to ja jestem tak przewrażliwiony, czy odpowiadające za porządek osoby już nie zwracają uwagi na to, co się tam dzieje.
Rozumiem, że hałasują tam maszyny, które pracują przy muszli koncertowej. Dzięki temu Solanki będą ładniejsze. Ale aż dziw bierze, że nikt z urzędników nie zadba, aby w parku przestały ryczeć jednoosobowe zespoły rozrywkowe w składzie „Pan Wacek i jego klawisz”. Pomijam fakt, że przeważnie Pan Wacek dysponuje głosem, który sprawdziłby się lepiej na meczu piłkarskim, a jego klawisz wydaje dźwięki, przy których Feel to art rock. Najbardziej drażni mnie to, że gdy Pan Wacek odpali już swój klawisz obok dawnego ogródka botanicznego albo w knajpce przy stawku, to jego zawodzenie (i klawisz) słychać w całym parku.
Zabawny jest też fakt, że są ludzie, dla których taka muzyka kojarzy się z falą klientów, pewnie kuracjuszy, w lokalu. Gdy kilka dni temu byłem z dziewczyną w barze na powietrzu przy stawku właśnie, zanim kupiłem piwo, zapytałem, czy grozi nam dziś śpiewanie owego „barda”. Rozbawiło mnie zbulwersowanie w oczach barmanki, gdy na jej wypowiedziane z żalem „niestety, dziś nie”, ucieszyłem się i rzekłem uradowany, że zostajemy.


ooo tak:) wreszcie Hejen zwrociles na to uwage. Szkoda tylko ze nikt nie ma zamiaru owego pana wacka odciac od pradu… moze nie posilkujac sie roznego rodzaju wzmacniaczami daloby rade podczas spaceru w solankach nie byc mimowolnym uczestnikiem jego „koncertu”
Zgadzam się z przedmówcą - prawdziwe horrendum wyprawia się w miejscu pretedującym do wizytówki miasta. Z innej beczki; dziś na ulicy Solankowej, przy skrzyżowaniu z Królówką zauważyłam czterowierszyk, wymalowany (stempel, szablon?) na chodniku, coś na temat relaksu i pośpiechu (?). Ciekwostka, pzrynajmniej dla mnie, czyżby odbył się jakiś happening?
Żeby to był klawisz. Często to jest minidisk z zapisanym midikiem, albo inne cholerstwo.
Temat Solanek warto rozszerzyć : czy ktoś policzy ile drzew wycięto w ramach tzw. rewitalizacji i ile jest przewidzianych jeszcze do wycięcia. Wystarczy popatrzeć na pozostawione korzenie i wystające pniaki. Przed muszlą koncertową wykładana jest kostka betonowa. W ten sposób zamiast zieleni powstanie okropny betonowy plac. Kto wpadł na tak „genialne” pomysły. Czy urzędnicy w naszym mieście naprawdę nie mają wyobraźni. Czy chcemy mieć park betonowy i tym przyciągać kuracjuszy?
Bardzo fajny wpis .Mam drobne uwagi:
1. nie ma problemu głośniej ,ciszej ,przekroczone normy,pomiary natężenia itd.
Problem polega na skutecznej egzekucji art.156 ustawy z dnia 27.04.2001
Prawo ochrony Środowiska (Dz.U. z 2006 Nr.129 , poz902) który to art. brzmi:
art.156. 1. Zabrania się używania instalacji lib urządzeń nagłaśniających
na publicznie dostępnych terenach miast,terenach zabudowanych
oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe.
Sankcje z tytułu tego art. zawiera art 343.
2. Inspekcja Ochrony Środowiska podjęła w tej sprawie odpowiednią decyzję.
Na marginesie została wprowadzona w błąd przez Straż Miejską o skierowaniu do Sądu
Grodzkiego wniosku w tej sprawie.
3. Inowrocław stara się o ponowne nadanie statusu uzdrowiska wg. nowej ustawy
uzdrowiskowej. Przestrzeganie Ustawy o Ochronie Środowiska w posczególnych strefach
uzdrowiskowych jest podstawą do wydania decyzji o statusie uzdrowiskowym.
Ze względu na to co wyżej ,otrzymanie takiego statusu jest bardzo , bardzo wątpliwe.