Zadzwonił dziś do redakcji szef Pozkalu, Tadeusz Chęsy. Pożalił się na niekorzystny dla niego, jako bardzo zaangażowanego w organizację, mój tekst o Inowrocławskiej Wystawie Gospodarczej. Niestety, nie był chętny do rozmowy ze mną, a żalił się koledze, Andrzejowi Sulińskiemu.
Nasunęło mi to jednak wspomnienia dotyczące telefonów do redakcji po lub nawet przed publikacjami. Oto moje „The best of”.
1. Óczesny prezydent i prezes Noteci Marcin Wnuk dzwoni do szefostwa „Expressu” przed publikacją dotyczącą sądowego wniosku o ogłoszenie upadłości klubu. Nie byłem świadkiem rozmowy (kierownictwo mamy w Bydgoszczy), ale poinformowano, że usiłował zbagatelizować temat i zdyskredytować mnie. Poprosiłem, aby tekst poszedł na moją odpowiedzialność. Tekst poszedł i okazało się, że wszystko w nim było prawdą.
2. Telefon od (prawdopodobnie) pracownika MPK. Opisaliśmy skandal związany z faktem, że kierowca przedsiębiorstwa, który pijany kierował „trójką” został wypuszczony przez sąd po 24 godzinach. Ów anonimowy człowiek poinformował, że kierowca powiesił się po wypuszczeniu go i zapytał czy dobrze mi z tym. Pamiętam, że byłem mocno poruszony, bo nie wiedziałem o samobójstwie. Ale odpowiedziałem pytaniem: Czy gdyby zginęło więcej ludzi w wypadku spowodowanym przez tego człowieka, to byłoby dobrze? Odpowiedzi nie usłyszałem, bo dzwoniący odłożył słuchawkę.
3. Mnóstwo telefonów od pewnej pani broniącej obecne władze miasta. Pani owa miała złudzenie anonimowości, ale szybko rozpoznaliśmy jej głos jako żony wysoko postawionego urzędnika ratusza. Kiedy owa określająca się jako wysokiej kultury kobieta zaczęła używać „epitetów”, napisaliśmy o niej w „Expressie” i o tym, że wiemy, kim jest. Od tego czasu już nie dzwoni.
4. Telefony z gratulacjami po opisaniu wyjazdów turystycznych nieżyjącego już szefa wydziału komunalno-inwestycyjnego ratusza Marka Paczkowskiego, który za pieniądze ZEC był m.in. w Madrycie i jeszcze bodajże na 2 wycieczkach. Sprawą zająłem się w radiu „i” oraz IKP, z którym wspólpracowałem w tekście „Biuro podróży ZEC”. Pamiętam gdy na zwołanej w tej sprawie konferencji prasowej prezydent Marcin Wnuk zapewniał, że zakład to nie biuro podróży.
5. Telefony do moich znajomych z radia w sprawie przygotowywanego materiału o sporze sądowym z udziałem ówczesnego wiceburmistrza Kruszwicy, dziś starosty Tadeusza Majewskiego. Zarzucano mu, że polował na dziki nocą pomagając sobie światłem elektrycznym. Informacja poszła, a ja do dziś nie wiem, po co właściwie dzwoniono do moich znajomych, skoro Tadeusz Majewski okazał się niewinny, bo zarzut oddalono.
6. Telefony od jednego z liderów prawicy do redakcji IKP, „abyście niekorzystnie napisali o tym i o tamtym”. Nigdy nie odbierałem takiego telefonu, bo w końcu byłem tylko współpracownikiem. Ale sporo opowiadał mi o nich Robert Borzyszkowski, który tam pracował.
7. Telefon od jednego z radnych obecnej opozycji, który opowiedział, że przed przedłużeniem umowy o pracę (był na 3-miesięcznym okresie próbnym) zasugerowano mu, aby nie był kłopotliwy podczas sesji, a wtedy pracę dostanie. Tematu nie opisałem, bo dowody w takich sprawach są bardzo trudne, a wręcz niemożliwe do zdobycia.


Szanowny panie Red. Z całego tekstu wyłowilem to o pracowniku MPK…zadziałała wyobraźnia i skojarzenia…raczej przykre świadczące o bezkarnym i bezkrytycznym braku odpowiedzialności za pisane słowo … popisywane z „misyjnym głoszeniem prawdy”…tak naprawde byle leciala wierszówka i było potencjalne zainteresowanie czytelnika …oczywiscie literalninie czytalem tekstu o tym pijanym kierowcy …lecz jeżeli ten człowiek pozbawił się zycia to czuł napewno się az naddto odpowiedzialny za swe czyn…zapewne czuł się takze zaszczuty i napiętnowany przez szanownego Pana…dołozył mu Pan winy a nastepnie był „mocno poruszony” czkalo pana jak długo ? …minute czy dwie ?…a człowieka nie ma !! Prosze sobie przypomniec historię napadu młodzieńca na starszego pana …ten w obronie własnej - ewidętnie i jednoznacznie …posłużył się nożem ,przerwał tętnice udowa agresora - te się wykrwawił i umarł…nagonka prasowa - tak naprawde użalająca sie nad młodym sprawcom…dlaczego po co i az tak się bronił ?! …człowiek nie wytrzymal podwójnej presji i takze się powiesił … a co panowie Red. ? Nic …temat poszedł i wyblakł …kasa wzięta i do domu.!!! To wstrętna miara i śwadectwo tego i nie tylko klanu ” wolnej prasy ” i jej janczarów.
Szanowny Panie. Prowadząc krucjatę przeciwko klanowi „wolnej prasy” i jej janczarom posługuje się Pan wartościowaniem niezbyt chyba przystającym do tak szczytnego celu.
Dokonał już Pan analizy, jak długo byłem poruszony (1-2 minuty), co mną kierowało, aby napisać o tym kierowcy (byle wierszówka leciała) i o „bezkarnym i bezkrytycznym braku odpowiedzialności za piane słowo”.
To wszystko po lekturze jednego akapitu? Możliwe, że jestem tak demoniczny, jak to Pan opisał. Ale jeśli tak, to sądzę, że jesteśmy bardziej do siebie podobni, niż się Panu wydaje.