Mnóstwo słów padło wczoraj w ratuszu w związku z wizytą w Inowrocławiu prezydentów średnich miast narzekających na fakt, że nie mają praw powiatów. Wiadomo, że problem administracyjnie jest poważny, co widać na przykładzie administrowania miejskimi drogami, na które choćby starosta, czy to poprzedni Leonard Maciejewski, czy to obecny Tadeusz Majewski, kładą przysłowiową „lachę” (Krzywoustego, Marcinkowskiego, Wojska Polskiego, Niepodległości).
Skłonny jestem jednak zaryzykować stwierdzenie, że kolejne spotkanie i wydanie oświadczenia w tej sprawie nie przyniesie niczego, poza kilkoma nowymi zwiniętymi kulkami papieru w koszu rządowych urzędników. Bo jeśli prezydenci owych miast nie nakłonią do działania posłów ze swojego regionu, to będą mogli się spotykać i narzekać w nieskończoność. Tylko audytorium będzie coraz mniejsze.
Przy okazji problemu z powiatami aż mnie kusi ogłosić konkurs, w którym pytanie będzie brzmiało: Kto był inowrocławskim posłem rządzącego ugrupowania w czasie powstawania powiatów przed blisko dziesięciu laty?


Cieszę się, że Pan redaktor już wrócił z chorobowego !
Prawda jest taka,że ryszard franciszek brejza nie pamięta już jak był posłem. Gwoli prawdy i ścisłości powstanie miast na prawach powiatu było dla miast powyżej stu tysięcy i dawnych miast wojewódzkich, które nie zostały miastami wojewódzkimi. Był to akt prawny wydany jednorazowo i pan (p)rezydent brejza nie chce o tym pamiętać. Woli nadal bajki mieszkańcom Inowrocławia opowiadać. A cierpliwa publika łyka i łyka te jego bajeczki, myśli ten pan, że ciemna masa to kupi.