Objętość mojej macierzystej gazety jest ograniczona tym bardziej, gdy wysyłane są do niej wielkie listy. Ostatnio dwa takowe wystosował do redakcji przewodniczący Rady Miejskiej, Tomasz Marcinkowski. W związku z faktem, że dotyczą spraw istotnych, zdecydowałem się opublikować je choć tutaj. Miłej lektury.
List 1
Trudno się dziwić niezadowoleniu czytelników, którego źródłem jest wzrost wysokości diet inowrocławskich radnych. Dziwić się trudno tym bardziej, że temat ten podsycony został przez wypowiedzi radnych opozycji i jest niemal codziennie odgrzewany prze lokalną prasę.
W związku z tym chciałbym wyjaśnić przyczynę takiej decyzji Rady. Dieta nie jest wynagrodzeniem, a jedynie rekompensatą za utratę wynagrodzenia w czasie sprawowania mandatu radnego (sesje rady, posiedzenia komisji, uczestnictwo w zebraniach zarządów osiedli, delegacje, udział w uroczystościach lokalnych).
Od 25 września 2000 roku, a więc od ponad siedmiu lat, diety pozostawały na niezmienionym poziomie. Następował natomiast w tym okresie wzrost płac. Zdecydowana większość radnych jest czynna zawodowo i w niektórych przypadkach dochodziło do sytuacji, że otrzymywana dieta nie rekompensowała radnym utraconego w związku z wypełnianiem mandatu wynagrodzenia. Sytuacja taka ma swojąprzyczynę m.in. w tym, że znaczna część radnych pracuje w trzech, czterech, a nawet w pięciu komisjach Rady. Takie obłożenie obowiązkami nie wynika z tego, iż koalicja rządząca była „pazerna” na miejsca w tych komisjach w momencie ich obsady - tak jak próbują to przedstawiać niektórzy radni opozycji. Prawda jest inna, co znajduje swoje odzwierciedlenie w protokółach z obrad RadyMiejskiej. Radni opozycji, którzy obecnie są oburzeni w związku ze wzrostem wysokości diet, ale zapewniam - tylko medialnie, nie chcieli podjąć pracy w więcej niż jednej komisji, albo uchylają się w ogóle od pracy w tychże komisjach.
Podzielam pogląd, że bycie radnym to swego rodzaju misja, na którą świadomie decydował się każdy radny kandydując w wyborach do Rady. Jednak wypełnianie tej misji nie może odbywać się kosztem utraty własnego wynagrodzenia.
Ponadto, w miastach o wielkości zbliżonej do Inowrocławia, jak np. Gniezno czy Grudziądz, wysokość diet radnych jest na podobnym lub wyższym poziomie, jak obecnie uchwalone przez Rade Miejską Inowrocławia. Dlatego uważam, że podjęta przez Radę decyzja o wzroście wysokości diet jest uzasadniona.
Biorąc jednak pod uwagę zaangażowanie niektórych radnych opozycji w pracę organów Rady oraz jakość tej pracy, podzielam pogląd niektórych czytelników, że nie wszyscy na ten wzrost w pełni zasługiwali.
Ponadto każdy radny, który czuje się uszczęśliwiony na siłę wzrostem diety, może przekazać jej część na dowolnie wybrany cel charytatywny.
Chciałbym także zapewnić mieszkańców naszego Miasta, iż w tej kadencji Rady nie będzie miał miejsca kolejny wzrost wysokości diet.
List 2
W związku z odgrzewanym co kilka dni na łamach lokalnej prasy tematem, dotyczącym zmianą nazwy ulicy „Plac 1 Maja” na „3 Maja”, czuję się w obowiązku wyjaśnić, iż żaden radny obecnej kadencji nie był inicjatorem podjęcia przez Radę Miejską uchwały o zmianie nazwy tej ulicy.
Z wnioskiem o przywrócenie ulicy „Plac 1 Maja” jej poprzedniej nazwy, nawiązującej do święta 3 Maja, zwróciła się społeczność I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu, pismem z dnia 29 października 2007 roku. Wniosek ten skierowany został przeze mnie do zaopiniowania przez komisję Statutową i Nazewnictwa Rady Miejskiej. Uzyskał on akceptację tej komisji, czego rezultatem było przedłożenie tego wniosku w formie projektu uchwały na sesję Rady Miejskiej.
Radni, stanowiący reprezentację mieszkańców Inowrocławia, nie byli jednomyślni przy podejmowaniu tej uchwały. Jednak w demokratycznym głosowaniu, przy 13 głosach „za”, 4 głosach „przeciw” i przy braku głosów wstrzymujących się, uchwała ta została przyjęta.
Warto zwrócić uwagę, że wniosek o zmianę nazwy ulicy na „3 Maja” podpisany został przez dyrekcję I LO im. J. Kasprowicza, reprezentującą wszystkich pracowników tej szkoły, przedstawicieli samorządu uczniowskiego oraz prezesa Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum Jana Kasprowicza. Łącznie wnioskodawcy reprezentują grupę ponad tysiąca osób, które są mieszkańcami naszego Miasta lub są z nim ściśle związani.
Natomiast jedynym oponentem wobec podjętej przez Radę Miejską uchwały o zmianie nazwy ulicy na „3 Maja” jest właściciel posesji nr 7 znajdującej się na tej ulicy, który przedłożył na moje ręce protest. Pod protestem widnieje 46 podpisów, z których aż 30 złożonych jest przez osoby mieszkające w tej posesji. Tylko szesnaście podpisów złożonych jest przez mieszkańców posesji nr 2 i nr 5.
W związku z podjętą przez Radę Miejską uchwałą, Prezydent Miasta podjął kroki zmierzające do zwolnienia wszystkich zainteresowanych mieszkańców z opłat związanych z wymianą dowodów rejestracyjnych i praw jazdy oraz opłat za zmiany we wpisie do ewidencji działalności gospodarczej.
Ponadto mieszkańcy korzystający z pomocy MOPS będą mogli ubiegać się o refundację kosztów wykonania fotografii. Dzięki tym działaniom mieszkańcy oraz przedsiębiorcy będą mieli w bardzo dużym stopniu zminimalizowane straty finansowe związane ze zmianą nazwy ulicy.
Mam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia spotkają się ze zrozumieniem czytelników i zakończą prowadzoną od wielu dni na łamach prasy dyskusję, która tworzy błędny obraz radnych, jako osób zbierających się raz w miesiącu, by realizować tylko swoje pomysły, nie licząc się ze zdaniem swoich wyborców. Pragnę zapewnić, że zdecydowana większość radnych zdecydowanie i konsekwentnie zabiega o realizację oczekiwań mieszkańców naszego Miasta.
Z wyrazami szacunku,
Tomasz Marcinkowski
Przewodniczący Rady Miejskiej Inowrocławia

