Radni w piątek mają nadać nazwy dziesięciu ulicom. Choć niedawno przewodniczący Rady Miejskiej, Tomasz Marcinkowski był sceptyczny co do mojej propozycji nadania jakiejś ulicy nazwy Luka Skywalkera czy Obi-Wana Kenebiego z „Gwiezdnych wojen”, to teraz okazuje się, że ziarno znalazło podatny grunt. Uhonorujemy swojaka.
Wśród kilkunastu nazw ulic, które mają otrzymać nazwę, znajduje się też taka na osiedlu Toruńskim, w okolicy ul. Skłodowskiej-Curie i Toruńskiej. Ma mieć nazwę Ikara. W uzasadnieniu nie ma nic o tym, o którego Ikara chodzi. Nie ma wzmianki, żeby chodziło o dawne kino przy ul. Jacewskiej. Ale mam inne podejrzenia.
O Ikarze w Inowrocławiu krążą prawdziwe legendy. Nieżyjący już kolega z „Gazety Pomorskiej” Darek Ratajczak opowiadał, że to bodajże brat taksówkarza. Opisał go zresztą w tekście opatrzonym wiele mówiącym tytułem „Żółte papiery”. Ja sam słyszałem choćby o tym, że Ikar wjechał na hulajnodze do kościoła, z plastikowym pistoletem wpadł do sklepu udając napad, aż sprzedawczyni miała zawał, czy tańczył na dachu taksówki na dworcu PKP. Szastał też podobno pieniędzmi na lewo i prawo. Nie wiem, ile prawdy w tych opowieściach. Co do niektórych jestem sceptyczny, bo w latach 80. była też słynna czarna wołga, krążąca po Inowrocławiu i porywająca ludzi (każde miasto miało taką).
Radni sceptyczni nie są. Co więcej, zaryzykuję stwierdzenie, że mają niezły nomen-omen „odlot” honorując ową kolorową lokalną postać. Bo nie wierzę, że stąpający twardo po ziemi rajcy chcą wyróżniać postać niepolską i mityczną (na dodatek nieślubnego syna Dedala i niewolnicy), wywodzącą się z niekatolickiej religii i nie należącą do żadnego związku zawodowego.


>postać niepolską i mityczną, wywodzącą się z niekatolickiej religii i nie należącą >do żadnego związku zawodowego.
text dobry…. ale chodzi chyba jednak o to, ze to on pierwszy z ludzi wzbił się ku niebu