Święta za pasem, więc wypada składać życzenia. Tradycyjnie, jak przystało na hienę inowrocławskiego dziennikarstwa, moje życzenia będą inne. Mniej życzliwe, ale za to może bardziej prawdziwe. Przy okazji przepraszam najmocniej za moją nieobecność na wigilijnym spotkaniu w Urzędzie Miasta, ale postanowiłem nie ranić swoim widokiem niektórych osób. A i swoje oczy także oszczędziłem.
Inowrocławianom życzę, aby miasto przestało być dziurą. No a kiedy już będziemy Grodem Świętej Królowej Jadwigi, aby spadły na nas pomyślność i dobrobyt. Może wtedy młodzi zaczną do niego wracać nie tylko na święta, ale na całe życie. Życzę też obwodnicy. Aby powstała jeszcze w tym wieku.
Prezydentowi Ryszardowi Brejzie życzę, aby przestał mówić o tym, co zamierza, a zaczął o tym, co zrealizował. Życzę też, aby choć raz zdecydował się nie pisać kolejnego listu do ministrów, premierów i kancelarii, ale sprawdził, czy ktokolwiek przeczytał poprzednie.
Staroście Tadeuszowi Majewskiemu życzę, aby powiat wreszcie oddał miastu drogi. Wtedy on pozbędzie się balastu, a my będziemy mniej skakać po dziurach w jezdniach.
Przewodniczącemu Rady Miejskiej Tomaszowi Marcinkowskiemu życzę mniej pomysłów samorządowych, które burzą krew i podnoszą ciśnienie mieszkańcom, a więcej takich, które wywołają ich entuzjazm.
Posłom Krzysztofowi Brejzie i Grzegorzowi Roszakowi życzę, aby inowrocławianie po miesiącu nie zapomnieli, gdzie są ich biura i kto jest ich posłem.
Piłkarzom ligi halowej w Inowrocławiu życzę mniej nerwowości na parkiecie, emocji w każdym meczu niczym w finale Liverpool – Milan i więcej radości w szatni po wygranych meczach.
Czytelnikom bloga uśmiech zębatej paszczy śle także pies Lucky w opakowaniu świątecznym, mieszkaniec Inowrocławia (podatek opłacany regularnie).
P. S. Dla tych, którzy znajdują się w sytuacji składania życzeń osobom nielubianym (nie wierzę, że nie czujecie rozterek, gdy trzeba składać takie życzenia), mam propozycję. Mówcie zdawkowo „wszystkiego naj…” Dalszą część wyrazu można przecież tak rozmaicie interpretować…
P.S. 2 - Jeszcze przedświąteczna opowieść mojego redakcyjnego kolegi o pewnej kolorowej postaci działającej bardzo często także w Inowrocławiu.

