Trzeba zacząć oswajać się z myślą, że niebawem, całkiem naturalnie nastąpi zmiana nazwy propagandowej gazetki ratuszowej. Tytuł „Nasze miasto” zastąpi „Moje miasto”. Nieuchronność tego przynoszą obliczenia dotyczące częstotliwości pojawiania się nazwiska prezydenta Ryszarda Brejzy w pisemku.
Fotek włodarza na niemal każdej stronie już nie ma. Pewnie wszyscy będą zaprzeczać, ale tę ulgę dla oka inowrocławian (bo monotonia męczy) przypisujemy sobie po części w „Expressie”. Gdy jakiś rok temu dokonaliśmy obliczeń, ila razy prezydent bywa na zdjęciu w „Naszym mieście” (a bywał często), liczba jego podobizn zdecydowanie zmalała. Jest jednak nowa tendencja - częstotliwość czcionkowa.
Przejrzałem dokładnie 3 ostatnie wydania „Naszego miasta”. Analizę porównawczą przeprowadziłem na dwóch najważniejszych funkcjach i nazwiskach w Inowrocławiu. Obliczyłem, ile razy padają w gazetce sformułowania „prezydent miasta”, „prezydent Inowrocławia” lub „Ryszard Brejza”, a ile rady pada „przewodniczący Rady Miejskiej” lub „Tomasz Marcinkowski”.
Ladies and gentleman! Oto wyniki! W kwartalnym pojedynku głównych person Inowrocławia Ryszard Brejza wygrywa z Tomaszem Marcinkowskim 44:3. W zdjęciach jest juz skromniej - 2:1.
Prezydent lub jego funkcja pojawiła się w „Naszym mieście” we wrześniu 14 razy, w październiku - 17 i w listopadzie - 13. Przewodniczący Rady Miejskiej, czyli organu na który włodarz się często powołuje zapewniając, że wykonuje tylko jego decyzje, jest po jednym razie w każdym miesiącu, wśród innych radnych, gdy podawane są godziny dyżurów. Nie chciało mi się już liczyć, ale na oko widać, że Tomasz Marcinkowski został też „pobity” przez obu wiceprezydentów.
Sadzę, że zupełnie naturalne stanie się więc niebawem, gdy gazetka zmieni nazwę na „Moje miasto”. Nawet nie będę protestował. Przecież z naturą nie wolno się spierać.

