Profesor Jan Miodek wpadłby w zachwyt. Dzisiejsza sesja inowrocławskiej Rady Miejskiej przyniosła określenie, które powinno zapisać się w kanonie polskiego języka politycznego.
Autorem określenia „niedosłuch wybiórczy” jest oczywiście radny Andrzej Kieraj, a jego adresatem, jakżeby inaczej, przewodniczący rady, Tomasz Marcinkowski. Poszło tradycyjnie o to, że radny lewicy zarzuca szefowi samorządu rodem z prawicy to, że ten nie słyszy czasem złośliwych określeń rządzących pod adresem opozycji, ale gdy tylko opozycja zacznie szeptać, natychmiast ich karci.
Przyznaję się bez bicia. Stęskniłem się trochę za naszymi radnymi. Oni chyba za sobą też, bo po trzech miesiącach wakacji aż się palili do podnoszenia rączek, by ze sobą porozmawiać. Oto moje wybiórcze The Best Of Dzisiejsza Sesja:
„Pan tu próbuje grać rottweilerka. Pan jest zwykłym kundelkiem, który jak nie może ugryźć, to podejdzie i osika” (Andrzej Kieraj do Krzysztofa Bońka)
„Znamy czasy Chicago i Ala Capone. Przeżyliśmy też sprzedaz alkoholu po 13. Powstały w związku z tym fajne teksty piosenek, ale niczego to nie dało” (Marek Gerus o limitowaniu sklepów z alkoholem, mając na myśli zapewne ten tekst)
„Nie rozumiem o czym pan mówi” - Tomasz Marcinkowski do Andrzeja Kieraja. - „Ja też nie” - Andrzej Kieraj. (po salwie śmiechu) - „Ja też nie wiem, o czym pan mówi”.
P.S. Pozdrowienia dla radnego Ryszarda Rosińskiego, który dziś na sesji przypomniał moją ocenę, że sprawozdanie z wykonania budżetu to najnudniejszy dokument świata. Oczywiście, radny się z tym nie zgadza, ale i tak miło się na sercu zrobiło.


takich tekstów było więcej…. moze by tak wydać jakąś książkę o nich
każda kadencja to nowy rozdział