Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości
Trefnisie i wężowe ambicje

Dodano: piątek 14 wrzesień 2007

Niebawem rozpocznie się kampania i będziemy sporo czytali o tym, jak piękne stanie się nasze życie, jeśli wybierzemy kandydata X lub Y. Okazji do rechotu (bo mam nadzieję, że nikt z nas nie traktuje tych obietnic poważnie) jest zresztą już sporo. Dziś wyczytałem, że jeden z lokalnych „plastusiów” ocenia, że obowiązki zawodowe sprawiają, że nie będzie kandydował. Skądinąd wiem, że kandydować miał szczery zamiar, ale jego własna partia była tym pomysłem niespecjalnie zachwycona. Ale trzeba umieć przekuć woń sromoty na zapach fiołków.

W związku z tym, że na dniach wyrosną nam, niczym kaktus na dłoni, listy poszczególnych ugrupowań, postarajmy się odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: kto nie powinien kandydować? Sądzę, że w obecnej sytuacji politycznej Kujaw Zachodnich odpowiedź na nie jest znacznie ważniejsza niż to, kto będzie kandydował. Bo sądzę, że nikt z nas nie ma wątpliwości, że Inowrocław swojego posła ponownie miał nie będzie. Oto moje sugestie dotyczące tych, o których wiadomo, że kandydowali będą. A kandydować nie powinni:

Jacek Olech - bo wiceprezydentura Inowrocławia to chyba szczyt jego możliwości. Poza tym nie wyobrażam sobie, aby stać go było na oblepienie całego byłego województwa bydgoskiego taką liczbą plakatów, jak to miało miejsce rok temu w Inowrocławiu. Samych cmentarzy (jego bilbord wisiał przy ul. Libelta) jest pewnie w okręgu kilkaset.

Grzegorz Roszak - bo dyrektor I LO wydaje się zbyt dobry na posła. Lepiej zatrzymać logicznie myślącego faceta u nas, niż wysyłać go do Warszawy, aby tam zaczął przesiąkać wiejską atmosferą Wiejskiej. Jeszczeby nabrał chęci do reformowania oświaty, a wiadomo co takie zakusy robią z ludzi.

Ireneusz Stachowiak - bo większość ludzi w Inowrocławiu, mimo rocznej wiceprezydentury, wciąż nie wie, kim on u licha jest. No i nie dokończyłby wiekopomnego dzieła przebudowy Rynku po tym, co zrobili z nim komuchy.

Omówienie reszty nastąpi, gdy ujawnią swoje niecne plany ubiegania się o mandat. Podejrzewam, że o niektórych kandydatach z Inowrocławia pisać, mimo wszystko, nie będę, bo na pytanie kim są nie odpowie mi nawet wyszukiwarka google. Ale tak to jest, że wybory są okazją nie tylko do zbłaźnienia się jednych, ale także do odkrycia węża ambicji wielkości dorodnej anakondy u innych.

4 Odpowiedzi na 'Trefnisie i wężowe ambicje'

  1.  
    Marek
    wrzesień 17, 2007 | 22:51
     

    Niejaki pan Wroński w wywiadach mówi, że się zastanawia nad startem i ma kilka propozycji, ale propozycji PiS nie przyjął. To dlaczego wydzwania do jednego z posłów PiS w naszym okręgu i skomli żeby go przyjeli na listę? Jako kandydata popieranego przez PSL Piast, który mu nie chce dać rekomendacji. Trochę honoru Panie Marcinie! Dobry materiał na artykuł dla Hejena. Zaraz pojawią się pewnie sondaże, że Marcin wygra w cuglach.

  2.  
    kuba
    wrzesień 18, 2007 | 14:55
     

    Hehehe dobre :) zaraz pojawią się tu wirtualni pretorianie (czyli spolka jednoosobowa :) )) ) Inowroclaw leje ze smiechu!

  3.  
    stefan
    wrzesień 18, 2007 | 22:49
     

    Oj Marek biedaku,wpadłeś w panikę,że dla Ciebie nie starczy miejsca na liście albo spadniesz jeszcze niżej bez szans na załapanie się?!

  4.  
    do Marka z PiS-u
    wrzesień 19, 2007 | 00:16
     

    To zrób Wrońskiemu teczkę jak za PRL-u i wysyłaj szybko do Jarka Kaczyńskiego. Na co czekasz.

Napisz komentarz

(wymagane)

(wymagane)


Informacja dla komentujących
Łamanie wiersza i akapitu odbywa się automatycznie. Twój adres e-mail nie będzie nigdy wyświetlany. Uważaj na to co piszesz.

Użyj przycisków do sformatowania tekstu.


Pozostaw to pole puste

Kanał RSS dla komentarzy tego wpisu |