To swoisty paradoks, że najważniejszy dokument w Inowrocławiu jest jednocześnie tak nudny, jak mistrzostwa świata w wędkarstwie podlodowym. Ale niedocenianie go jest bardzo niebezpieczne. Bo zawiera on w kolumnach, zestawieniach i tabelkach wielkie namiętności, efekty gorących kłótni oraz wymuszonych kompromisów. Mowa oczywiście o budżecie miasta.
Dziś do naszej redakcji dotarła „Informacja o przebiegu wykonania budżetu Miasta Inowrocławia za I półrocze 2007 r.” Czyli, przekładając na ludzki język, zawarte jest tam to, co miasto zarobiło oraz ile wydało. Ja postanowiłem zaprezentować ciekawostki, których czasem w tym nudnym dokumencie można się dokopać. Oto zestawienie dotyczące I półrocza w Inowrocławiu:
112 tys. zł - tyle kosztowały w diety radnych
2 miliony 784 tys. zł - tyle wyniosły podstawowe pensje urzędników (plus 345 tys. zł dodatkowych wynagrodzeń rocznych)
20 tys. zł - tyle kosztowało kupno 166 akcji bydgoskiego lotniska
20,8 tys. zł - tyle kosztowała promocja miasta w mediach
19 tys. zł - tyle kosztowała współorganizacja Inowrocławskiej Wystawy Gospodarczej
2 miliony 900 tys. zł - tyle wyniosła refundacja dla MPK z tytułu ulg i zwolnień w przejazdach autobusami oraz utrzymanie pojazdów dla niepełnosprawnych
22 tys. zł - czyszczenie pawia w Solankach
59,5 tys. zł - wkład w Forum Ratownictwa Medycznego
38 tys. zł - wynajem telebimu na Misterium Męki Pańskiej


Ciekawe ile pieniędzy w analogicznym okresie wydał Express?
nasi radni są rzeczywiście „drodzy”