Kiedy była potrzeba pochwalenia, że nasze „posły” coś dla Inowrocławia załatwiły, władze miasta wylewnie dziękowały czy to Tomaszowi Markowskiemu, czy jego imiennikowi Latosowi. Gdy była tylko okazja wspomnieć o nich nawet marginalnie w dobrym świetle, to nie wahano się tego robić, bo a nuż media wspomną.
Każdy z dziennikarzy bywających na konferencjach prasowych nasłuchał się więc sporo o zasługach obu posłów dla Inowrocławia i to nie tylko dlatego, że mają imię takie same jak były asystent prezydenta Ryszarda Brejzy, Tomasz Sibora. Po prostu takie są wymogi polityki, że należy wspierać swoich, a przecież prezydent lideruje koalicji złożonej w dużej części przez radnych i sympatyków PiS, do których pewnie nawet jego samego, mimo pozornej niezależności od wielkiej polityki, można go zaliczać.
Dziś, kiedy sytuacja wymaga wszczęcia szumu politycznego, bo pod oknem buduje się nam kopalnia, która z przysłowiowych żyznych Kujaw zrobi Saharę, nikt nie apeluje do posłów, których nazwiska tak często w ratuszu padają.
Wniosek z tego taki, że sprawa jest przesądzona. Pisma do wojewody kujawsko-pomorskiego Zbigniewa Hoffmanna, nota bene pochodzącego z Wielkopolski (który jak już jeden prawicowy pan wojewoda z Kalisza wykazuje niezmiernie nikłe zainteresowanie regionem, w którym jest traktowany jak spadochroniarz) nie przyniosą żadnego skutku. Więc nie ma sensu angażować naszych w coś, za co nie można ich później publicznie pochwalić.
Niezwykle nikłe jest zresztą także zaangażowanie innych samorządów. Zamiast zrobić wielką chryję, że bez jakichkolwiek konsultacji z nimi zamienia się im Arkadię w Księżyc, oni wysyłają tylko liche protesty. Pewnie tylko dlatego, aby mieć czyste sumienie.
Zresztą, jak napisałem jakiś czas temu w „Expressie”, wysocy urzędnicy wakacje spędzają pewnie nie nad Gopłem czy w Przyjezierzu, ale za granicą. A tłuszcza niechaj tapla się w wysychających bajorach.
Jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się rozbudować biznes o podłożu „orientalnym”. Pod Złotnikami Kujawskimi są już fermy strusi, więc trzeba zacząć sprowadzać wielbłądy. A przebojem za kilka lat na Kujawach będzie „W stepie szerokim”.

