Motto: „Mamy prezydenta, który dba bardziej o swój wizerunek w mediach niż Jenifer Lopez. To źle wróży na przyszłość miastu. Prezydent wykorzystuje to, że piastuje najwyższe stanowisko w mieście do robienia sobie kampanii do następnych wyborów” - tak dokładnie 5 lat temu temu mówił ówczesny lider inowrocławskiej LPR, Marcin Wroński.
Ostatnio w mieście zapanowała moda na lansowanie się w mediach. To znaczy, istniała już wcześniej wśród rozmaitej maści polityków, ale teraz nastąpiła jej kulminacja – starają sie bywać w gazetach, kokietują stacje radiowe, patrzyli na nas z okienka kablówki (to już raczej przeszłość, bo chyba ograniczono już programy lokalne po przejęciu telewizji przez Multimedia). Lokalni politycy zaczynają być jak akwizytorzy lub agencji ubezpieczeniowi – zaatakują nas wszędzie, niemal wyłażą z lodówki. Jakiś czas temu Jacek Santorski został uznany za najbardziej nachalnego psychologa w Polsce. Ja, w związku z tą kulminacją „medialności”, postanowiłem prowadzić swój prywatny ranking. Nazwałem go Lopezami Roku. Dziś prezentacja. Decyzja o zwycięzcy zapadnie za jakiś czas, być może wpływ na nią będą miały Wasze komentarze. Możliwe też, że za Waszą sprawą, pojawią się nowi kandydaci.
RYSZARD BREJZA - złe media (aż mnie korci, aby napisać „łże-media”) tak niedobrze pisały o władzach miasta, że zaczął wydawać gazetkę ratuszową. Nie ma numeru bez jego zdjęcia, opisywane są uroczystości i spotkania, w których uczestniczy, sprawy budzące kontrowersje są najczęściej pomijane. Gdy włodarz wyjaśniał powody wydawania gazetki wspominał, że wielu inowrocławian nie ma pieniędzy na kupowanie gazet, a chcą wiedzieć, co dzieje się w mieście. Wychodzi więc na to, że teraz wiedzą to, co chce włodarz, by wiedzieli. Orwell się kłania.
JACEK OLECH – też jest dobry w medialnym kreowaniu się, ale porażka w ostatnich wyborach sprowadziła go do parteru. Ale wciąż się stara. Lubuje się w cytatach, często łacińskich i odnoszących się do prawa, które studiuje lub studiował. Ma też wystudiowane zachowanie na mównicy podczas sesji – z namaszczeniem otwiera notatki, spod okularów obserwuje otoczenie. Chyba musiał to ćwiczyć przed lustrem.
SŁAWOMIR SZELIGA – kampanię przed jesiennymi wyborami samorządowymi zaczął opisywaniem jak czyta wiersze Kasprowicza swojej nowej żonie w Solankach. Gdy został wicestarostą, odwiedzał redakcje i opowiadał o jej cennych inicjatywach jako radnej (przestał ostatnio i odnoszę wrażenie, że stało się to po tym tekście). Mister zdjęć na stronie internetowej powiatu inowrocławskiego. Kolega z redakcji śmieje się, że gdy otrzymuje zdjęcia mailem od rzeczniczki starostwa, zawsze jest na nich wicestarosta.
MARCIN WROŃSKI – mistrz autokreacji, początkowo poprzez czepianie się innych (cytat w motto to ledwie namiastka tego, co się działo lat temu kilka), teraz przeszedł od czarnego PR do fazy promocji pozytywnej. Prowadzi ją na odległość, bo choć w wyborach na prezydenta nie docenili go mieszkańcy, to zadziałała przynależność partyjna i dostał biurko w stolicy. Aby zachować związki z Inowrocławiem (wiąże pewnie z miastem plany w kontekście kolejnych wyborów, opcja rządowa nie trwa przecież wiecznie) został wiceprezesem Goplanii i nawet zaprosił do Inowrocławia swojego kolegę z innego warszawskiego, sportowego gabinetu, aby dowartościować kibiców. Tylko dowartościować, bo choć starano się tę wizytę wykreować niemal jako opatrznościową dla klubu, wszyscy rozsądni ludzie zdają sobie sprawę z tego, że siły futbolu nie buduje się poprzez odwiedziny jednego z wielu wiceministrów. Marcin Wroński był też ostatnio na wystawie gospodarczej, na której zwołał nawet konferencję prasową, a później totalnie skrytykował całą imprezę na swoim blogu.
Lista rezerwowych:
Monika Dąbrowska – w mediach bywa poprzez to, że jest rzeczniczką ratusza, a ja czasem zastanawiam się, czy nie ma oporów, by podpisywać swoim imieniem i nazwiskiem niektórych urzędowych oświadczeń czy ripost. Ja bym miał.
Zdzisław Błaszak – radny coś tam próbuje, kombinuje, ale do wielkiej czwórki mu jeszcze daleko. Choć atakami takimi jak ostatni, na żonę dyrektora Zakładu Robót Publicznych (która okazała się połowicą skłóconego z nim kuzyna) ma wiele szans na doszlusowanie do najlepszych.
Tadeusz Majewski – starosta wyrobił się medialnie od czasu jak poznałem go jakieś 10 lat temu w związku z „aferą dzikową”, gdy był jeszcze wicebumistrzem Kruszwicy. Jeśli pójdzie śladami swojego zastępcy, za rok dołączy do „wyjściowego składu”.
Jacek Tarczewski – trzeba uczciwie przyznać, że o bywanie w mediach wcale się nie stara. Znaczy, bezpośrednio się nie stara. Bo pomysły dotyczące bezpłatnego parkowania dla księży czy nadania miasto patronki w postaci Królowej Jadwigi media do niego ściągają same.
Uwaga końcowa: Pierwsza edycja czegokolwiek ma często tendencję do ogarniania całej przeszłości. Ranking jest więc retrospektywny. Kolejne edycje będą już dotyczyły tylko minionego roku (czyli Lopezy 2008 będą dotyczyły okresu od czerwca 2007 do czerwca 2008).


Wpis jest niezły. Boki ze śmiechu można zrywać. Co do pana Wrońskiego to uważam, że przeszedł niesamowitą ewolucję, w swoim zachowaniu i wyglądzie politycznym. Za to mam dla niego uznanie, bo się rozwija, a nie jak inni takie betony.
Dla mnie jest tylko jeden kandydat do Lopeza Roku- Marcin Wroński. Zwycięstwo bezapelacyjne z kilku powodów:
1. Pozazdrościł Brejzie autokreacji i w czasie kampanii prezydenckiej stworzył „wycieraczkowca” ( od miejsca publikacji) o nazwie „Kurier Kujawski” ( czy coś w tym stylu). Już po pierwszym numerze tego pisma okazało się, że Brejza przy Wrońskim to „mały żuczek” w autoreklamie.
2. Stworzył słynny ranking przedwyborczy, gdzie usiłował wmówić mieszkańcom Inowrocławia, że niejakie Centrum Badań Preferencji Wyborczych i jego dyrektor Hubert Donat na losowej próbie inowrocławian stwierdzili, że Wroński i jego ugrupowanie to liderzy przedwyborczych notowań. Niestety dla Wrońskiego okazało się, że rzekome badania to jeden wielki szwindel, gdzie rzekome Centrum w ogóle nie istnieje, a rzeczony Hubert Donat to jego kolega partyjny.
3. Wymyślił, że będzie pisał bloga. Czytanie „złotych myśli” obecnego w-ce Prezesa ARR to jedna z lepszych kabaretowych rozrywek. Prezes szczycił się już w nim znajomością z Andrzejem Gołotą, zachwalał dotacje z Unii Europejskiej (chociaż wcześniej jako członek LPR-u był przeciwny wchodzeniu do niej), twierdził, że ewentualny awans Sportino do DBE to tylko tworzenie miejsc pracy dla Murzynów i Litwinów itp. A najlepsze jest to, że na blogu nie można w ogóle pisać nieprzychylnych dla Pana Prezesa komentarzy, to natychmiast są usuwane. Jednym zdaniem - Lenin w najczystszej postaci : „Kto jest naszym idolem i dlaczego Marcin Wroński”.
4. Stworzył zastęp pretorian, którzy niczym klakierzy w teatrze każdą informację internetową o swoim idolu od razu komentują w stylu : „Brawo Panie Prezesie…”, „Panie Marcinie, czekamy kiedy zostanie Pan Prezydentem”itd.
5. Wkręcił się na stołek W-ce Prezesa do Goplanii i od tego czasu kreuje się na znawcę futbolu, chociaż ma o tym mgliste pojęcie. Mimo szumnych zapowiedzi, jak na razie w ogóle nie widać efektów jego działalności, a przyjazd jego partyjnego kolegi z Ministerstwa Sportu do Inowrocławia miał tylko na celu pokazanie Brejzie, że ma lepsze od niego układy w Warszawie, bo przecież na otwarcie Parku Wodnego nikt z Ministerstwa nie przyjechał.
To tylko niektóre z dokonań Pana Prezesa Wrońskiego w minionym roku. Wydaje mi się, że już tylko wyżej wymienione powodują, że jest on niekwestionowanym faworytem do nagrody Lopeza Roku. I tylko wypada zadać sobie pytanie, dokąd zmierza nasz kraj, jeżeli takie „osobowości” dostają urzędnicze, rządowe stołki. Czy Polska jednak nie zasługuje na więcej ?
Wroński jest model na maxa.
Inni to tania podróbka przy nim.
Nie wiem czy tego chcę ale jestem pewna że prędzej czy później zostanie prezydentem Inowrocławia.
Techniki politycznego marketingu to szybko łapie i przyznają , z polulisty w któtkich włosach, zmienił się w naprawdę całkiem niezłego polityka.
Myślę, że „Lopez Roku” to całkiem pozytywny tytuł. Ponieważ jakby nie patrzeć , jest to „tytuł” na najsprawniejszego polityka. Bo przecież trzeba umieć się wylansować i już! Taka jest polityka. Uważam , że „Lopezem Roku” powinien zostać Marcin Wroński. Funkcjonuje w polityce najkrócej ze wszystkich, a jest dobrze rozpoznawalny. Jego wynik na prezydenta Inowrocławia mówi sam za siebie, był 3 , a kandydatów było chyba z 10.
Proponuję następującą kolejność:
1. Marcin Wroński
2. Ryszard Brejza
3. Jacek Olech
4. Sławomir Szeliga
5. Jacek Tarczewski (inowrocławski Ikonowicz)
6. Monika Dąbrowska
Hejen !…Zaglądam tu ponieważ lubię i z przyjmnościa czytam Twoje artykuły piszesz pięknie ,literacko …jednak zanim zacznę czytać …….. stawiam hipotezy i chciałabym, a Tobie życze tego również ..aby one sie potwierdzały …….
Moim skromnym zdaniem Marcin Wroński …jest najlepszy ..poznałam go powinien zostać ,,Lopezem Roku”..w krótkim czasie osiągnął osobisty sukces…
Brawo Hejen
, w komentarzach masz fantastyczny dowód tezy postawionej w felietonie. Klakierstwo Wrońskiego pozostawiło zdolność czytania ze zrozumieniem w innej marynarce. Jak psy Pawłowa reagują np. na słowo „ranking” - jeżeli gdzieś się pojawia, to natychmiast „Pan Prezes” musi ten ranking wygrać 
No i dobrze, jestem za - Marcin Wroński powinien dostać tytuł Lopeza Roku, należy mu się
Wroński to jest model,nie da sie ukryć,ale dobrze,że są jeszcze tacy młodzi ludzie,którym się chce coś chcieć..no cóż o nieciekawych ludziach się nie mówi.
Danny wyluzuj nieco,po co tak się spalać,jakaś taka nerwowość Cię porywa.
Idż na spacer do Solanek i łyknij świeżego powietrza.Zbytnie zacietrzewienie nie służy zdrowiu.Trochę poczucia humoru wyjdzie Ci na korzyść.
A Wroński i tak będzie robił swoje-choćbyś pękł.
O Marcinie Wrońskim można wiele historyjek wymyślić i rozpowszechniać, można go nie lubić.
Nie można go posądzić jednak o brak pracowitości i konsekwencji. Jest inowrocławskim politykiem, który ma jeszcze dużą karierę przed sobą.
Bardzo ładny gest wykonał Wroński z tymi 3 komputerami, które przekazał III LO w Inowrocławiu.
Walet-Danny,skoro ubliżasz internautom nazywając ich „psami Pawłowa” tylko za to,że mają inne poglądy jak ty,nasuwa się logiczne pytanie-czyim psem jesteś ty?
Oj Jonsi, zagalopowałeś się
Sięgnij do literatury, poczytaj, pomyśl i postaraj się zrozumieć czytany tekst
Wtedy być może znaczenie słowa „logika” nabierze dla Ciebie nowego, nieznanego obecnie znaczenia
PS.
Z Dannym nie mam nic wspólnego, nie znam gościa, a psy najnormalniej lubię. Nawet te Pawłowa.
Zazdrościcie panu Wrońskiemu. No cóż, bez komentarza, ale blog ma też fajny www.wronski.bloog.pl
Walet,nie masz argumentów i kluczysz,kręcić i manipulujesz chcąc odwrócić uwagę od sedna sprawy.Za wysokie progi na lisie nogi.
Skoro o literaturze-widzę,że masz pewne zaległości,daj sobie spokój z psami Pawłowa, polecam Ci na początek piękny utwór „Pchła Szachrajka”…zbyt piskliwie ujada by nie dostrzec z jakiego kierunku.
Uwielbiam tę szlachetność Waleta,tę troskę o znaczenie słów,o czytanie ze zrozumieniem,to zachowywanie substancji,tę ćwierćinteligencką zadumę,tę uczoność wywodów,tę błyskotliwą erudycję..tylko nie wiem skąd się bierze u mnie odruch wymiotny?
Litości! Czy tylko jeden Danny zrozumiał tezę tekstu Hejena?! Jonsi, amator - czy agresja jest Waszą jedyną metodą dyskusji? Czy jeszcze nie zrozumieliście, że JESTEM Z WAMI?
TAK, PAN MARCIN WROŃSKI POWINIEN WYGRAĆ W TYM RANKINGU I DOSTAĆ TYTUŁ „LOPEZA ROKU”. SPEŁNIA WSZYSTKIE KRYTERIA PODANE PRZEZ HEJENA, CHOCIAŻ KONKURENCJĘ MA GROŹNĄ. POWODZENIA PANIE MARCINIE - LOPEZIE ROKU. W PRZECIWIEŃSTWIE DO PANA WIERZEJSKIEGO MOŻE PAN LICZYĆ NA NIEZAWODNE WSPARCIE GAMONI I KRASNOLUDKÓW.
PS.
amator - może coś zjadłeś?
Co Wy tak się uwzięliście na Marcina Wrońskiego,popatrzcie na grożną konkurencję,czy nie ma nic na ten temat do powiedzenia,czy uważacie,że są to tak bezbarwne postacie,że nie ma o czym mówić…?
Pan Olech też nie gorszy w kreacji - swego czasu sam usuwałem jego nazwisko z Wikipedii z listy znanych w Polce osób związanych w jakiś sposób z Inowrocławiem
Mali ludzie mówią o innych ludziach
Średni ludzie mówią o zdarzeniach
Wielcy ludzie mówią o problemie.
Oj ludzie. Taki już mankament d***kracji, że ludzie przede wszystkim się kreują, a problemy… nie - jednak tylko się kreują. Co nie przeszkadza Wam jednak kochać tego chorego systemu.
Panie hejen a może jakąs statuetke wymyślisz dla Lopera Roku ktokolwiek on by został.
Lopez odezwał się do ciebie Jarku na swoim blogu www.wronski.bloog.pl