Bardzo podoba mi się pomysł sprzed kilku dni polegający na tym, że inowrocławscy harcerze namalowali fragmenty wiersza na chodniku. Lubię takie akcje tak samo jak podobają mi się graffiti pod warunkiem, że są to rysunki, a nie kretyńskie tagi malowane byle gdzie, których „twórcy” uważają to za sztukę. Zresztą jakieś 8 lat temu sprowadziłem do Inowrocławia wystawę graffiti Sancza z Poznania, który jest jednym z pierwszych w kraju zawodników zajmujących się takimi zabawami.
Wracając do wierszy i tego, że mi się podoba. Czekam teraz tylko aż któryś z inowrocławskich urzędników obciąży harcerzy karą za zajęcie pasa drogowego. Walą karami i słonymi opłatami w szyldy informacyjne, to czemu nie w wiersze? Gdy zapytałem na konferencji prasowej kilka tygodni temu o to, czy drogowskaz do WC jest reklamą, Bogusława Mikołajczak z Urzędu Miasta odparła, że jeśli nie spełnia wymogu znaku drogowego, to tak. A przecież wiersze są na chodnikach, czyli pasie drogowym.
Domagam się zatem obciążenia harcerzy z ZHR opłatą za zajęcie pasa drogowego. Zaznaczam, że bardzo mi się akcja podoba. Ale mam też świadomość absurdalności przepisów lub ich interpretacji przez urzędników. Może przykład harcerzy z organizacji, której zapewne mocno sprzyja prezydent Ryszard Brejza (bo dowodził nimi kiedyś jego zaufany, Tomasz Sibora) unaoczni absurdalność tak dosłownego stosowania przepisów.


No cóż. Nic już mnie nie zdziwi. Absurdalność otacza nas wszystkich. A jeśli chodzi o prawo i przepisy to jest to najbardziej widoczne i powszechne. Niestety po raz kolejny zawodzi system bo prawo w naszym kraju nie jest „giętkie” i nie wystosowuje odpowiednich reguł dla odpowiednich przypadków. To sie niestety nie zmieni. Przynajmniej nie za naszego pokolenia. I nie za czasów obecnej władzy.
Może nie ma odpowiednich reguł bo gdy pisano to „prawo” nie było tych przypadków??