- Jest szansa na dowalenie komuchom - stwierdził pan A. - Ale nie mamy aż takich mocnych argumentów i możemy przegrać w dalszej instancji - dodał po chwili. - Dowalmy im, mimo wszystko, bo jest okazja. O konsekwencje będziemy matwić się później. Ważne, że dostaną kopa - podjął decyzję pan B.
Tak mogła wyglądać rozmowa w ratuszu, gdy zimą tego roku dyskutowano o wycięciu drzew na terenie muzeum przy ul. Solankowej. Winą za to obarczono placówkę, którą kieruje Janina Sikorska, i której można pewnie zarzucić wiele, ale na pewno nie sadystyczne zamiary dotyczące masakrowania drzew. Na muzeum nałożono ostatecznie bardzo wysoką karę.
Placówka odwołała się jednak, a werdykt Samorządowego Kolegium Odwoławczego u tych, którzy nałożyli karę, powinien wywołać rumieniec wstydu, a u opozycjonistów wywołuje radosny rechot (wiem, bo już do mnie dzwonili). Na polski język tłumacząc zawiłe dość wyjaśnienia - SKO stwierdziło, że nie można nakładać tak wysokiej kary nie pytając nawet o słowo wyjaśnienia ukaranego. Bo ratusz postanowił wlepić 790 tysięcy złotych i już. Nie poprosił, by muzeum wyjaśniło jak drzewa mogły zostać wycięte, a przecież możliwe jest, że działo się to bez jego wiedzy.
Po raz drugi w ciągu roku okazuje się, że w Inowrocławiu chęć dowalenia wrogom jest czasem silniejsza od zdrowego rozsądku. Pierwszy raz mieliśmy się okazję przekonać o tym przed ubiegłorocznymi wyborami, gdy kandydującego na prezydenta miasta Marka Słabińskiego usiłowano postawić przed prokuraturą za to, że wkręcił zarówkę do lampy na swojej działce. Tam zdrowym rozsądkiem wykazali się prokuratorzy, którzy nazwali ją „totalną bzdurą”.
P.S. Rozpoczynam akcję „Jakie małe zwierzątko powinien mieć w domu radny Krzysztof Boniek” . Możliwe, że brak małego przyjaciela skłonił go do wysunięcia propozycji, o której piszemy tutaj


Radny powinien mieć w domu chomika. I zabierać go na sesje jak Dorn psa do Sejmu. Gdyby zaczął kasować bilety, to może by zaczął kojarzyć, że nawet radny w Inowrocławiu po ostatnich decyzjach parkingowych czy piwnicowych traktowany jako ciekawostka przyrodnicza powinien wykazywać się elementarnym rozsądkiem.
Pan radny Boniek niech lepiej zacznie myśleć jak mieszkańcom Ina ułatwiać życie a nie im je utrudniać i rzucać kłody pod nogi,po to są w końcu radni wybierani,bo jak tak dalej pójdzie,to nikt na niego na pewno już nie zagłosuje.
PS.Na początek polecam Panu radnemu Osiołka Matołka.
Moim zdaniem, Pan Boniek powinien zaopatrzyć się w kota, dzięki zwyczajom którego nauczy się szanować ludzi i ich odmienne poglądy.