Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości
Gwiazdy mniejszej telewizji

Dodano: środa 21 luty 2007

Britney Spears ogoliła się na łyso. Doktor Zosia kręci z tancerzem, z którym występowała w TVN. Paris Hilton wrzuciła do sieci swoje nowe filmy na golasa. Eminemowi nie staje, a Max Kolonko prześladuje młodą Rosati. Tym żyje (no powiedzmy) świat.

Inowrocław nie ma czym żyć, bo w kablówce od pół roku nie można oglądać retransmisji, czy też retorsji sesji Rady Miejskiej. Uważam to za skandal i szyderstwo z demokracji. Przecież owe retransmisje (czy też retorsje) były przez wiele lat nieodłącznym elementem życia publicznego w pięknym i historycznym Inowrocławiu.

Oto lista argumentów przemawiających za tym, żeby wrócić do retransmisji (czy też retorsji) sesji.

1. Nie widujemy już radnych z wdziękiem przeżuwających paluszki i z tępym wzrokiem wpatrzonych w dal. Podejrzewam, że niektórzy byli tak zaawansowani czynnością żuchwy, że nie zareagowaliby nawet, gdyby obrady zaczął prowadzić Boris Karloff http://en.wikipedia.org/wiki/Boris_Karloff   Z największym wdziękiem paluszki żuły dwie radne SLD jakieś 6 lat temu. Nazwisk nie pamiętam, takie były aktywne.

2. Nie możemy słuchać płomiennych przemówień radnego Ryszarda Rosińskiego zaczynających się od nieśmiertelnego „w imieniu klubu radnych SLD-Unia Pracy”. Ten wstęp jest już tak przez niego perfekcyjnie opanowany, że mógłby stanowić wzorzec w Sevres, gdyby opatentowano miarę jednostki dyskusji samorządowej.

3. Nie możemy być świadkami pasjonujących pojedynków słownych pomiędzy radną Grażyną Dziubich (pseudonim „Doberman Prezydenta”) oraz radnym Zdzisławem Błaszakiem (pseudonim „Fontanna z Bajerami”). Przy tej szermierce słownej, ripostach, kontrach i gardach zapominamy o niezrównanych dotąd pojedynkach Zorro i sierżanta Garcii. Co prawda, oboje radnych zdaje się także zapomina w trakcie walki o co im właściwie chodziło, ale to już temat na inną opowieść.

4. Nie mamy okazji dowiedzieć się, czy czasem radny Grzegorz Kaczmarek nie ma ochoty opodatkować chomików, wiewiórek, kretów ogrodowych oraz yeti. Tego ostatniego, co prawda, u nas nigdy nie widziano, ale nie mam wątpliwości, że gdyby się pojawił w Solankach, to jego właściciel musiałby bulić kasę. I to potrójną stawkę, bo większy od kota.

5. Brakuje także pełnych ukrytej treści (i nieodgadnionej przez nikogo do dziś) monumentalnych opowieści skarbnik Grażyny Filipiak o finansach miasta typu „z działu 12 kwota 14 tysięcy 504 złote i 27 groszy została przeniesiona do działu 13 rubryka 4, pozycja 17″. Proszę uwierzyć, naprawdę mi tego brakuje. Kiedy słyszałem te opowieści, szczególnie w czasie dyskusji budżetowych, wtedy dopiero czułem, że żyję. To bardziej stymulujące niż teletubisie.

6. Niesłychanie mieszkańcom brak widoków prezydenta Ryszarda Brejzy w ruchu. Nieruchomego mogą co miesiąc zobaczyć na co najmniej jednym zdjęciu w niezależnym i piszącym jedyną prawdę piśmie „Nasze Miasto”. No chyba, że władze zdecydują się uruchomić telewizję. Oczywiście, powstanie telewizji byłoby odpowiedzią na liczne głosy domagających się tego inowrocławian. Tak jak i niezależne i piszące jedyną prawdę pismo.

7. A tak naprawdę to brakuje przede wszystkim możliwości sprawdzenia, czy dobrze wybraliśmy. W Inowrocławiu jest 23 radnych. Pracują dla nas od kilku miesięcy. W poprzednich kadencjach byli tacy, o których egzystancji podczas obrad można było się przekonać tylko wtedy, gdy zauważało się parę po przytknięciu lusterka do ust. Dwie kadencje temu głos kultowego w niektórych kręgach radnego Sławomira Mizaka (ciekawe co się z nim dzieje) usłyszałem raz przez całe 4 lata i tej chwili nie zapomnę do końca życia. Powiedział „tak”, gdy zapytano go, czy będzie protokołował obrady (to obowiązek każdego radnego, protokolanci wybierani są w kolejności alfabetycznej). W ostatniej kadencji o istnieniu radnego Jana Wiśniewskiego przypomniałem sobie, gdy miałem oceniać pracę samorządu.

Przez trzy miesiące nowej kadencji niczym nie wykazała się więcej niż połowa radnych. Szanowni państwo. Do roboty! Bo inaczej bardzo brzydkie sformułowanie o „maszynkach do głosowania” będzie jak najbardziej adekwatne.

P.S. Istnieją podejrzenia, że były radny Sławomir Mizak umiał mówić tylko „tak” i w związku z tym nie powiedział „nie”, kiedy proponowano mu kandydowanie do Rady Miejskiej.

P.S.2. Retransmisji (czy też retorsji) z sesji Rady Powiatu też mi brak (choć nigdy ich nie było). Zwłaszcza, że chciałbym kiedyś w telewizji zobaczyć małżeństwo radnych Szeligów. Radny Sławomir nie musi nawet radnej Agnieszce wierszy Kasprowicza recytować. Wystarczy mi rzeczowa dyskusja.

1 Odpowiedź na 'Gwiazdy mniejszej telewizji'

  1.  
    Oleś
    marzec 1, 2007 | 18:30
     

    Ale checa. Można pęc ze śmiechu.

Napisz komentarz

(wymagane)

(wymagane)


Informacja dla komentujących
Łamanie wiersza i akapitu odbywa się automatycznie. Twój adres e-mail nie będzie nigdy wyświetlany. Uważaj na to co piszesz.

Użyj przycisków do sformatowania tekstu.


Pozostaw to pole puste

Kanał RSS dla komentarzy tego wpisu | Adres TrackBack