Władze Inowrocławia szykują się do wprowadzenia zakazu palenia tytoniu na przystankach autobusowych. Sprawę zainicjował radny Marian Świątkowski, którego z papierosem nigdy nie widziałem i podejrzewam, że nie pali. Tak samo zresztą jak nie widziałem go nigdy na przystanku autobusowym. Być może dojeżdża do pracy swoim renault megane (rocznik 1999).
Jestem trochę zaskoczony szybką reakcją na tę interpelację (sprzed zaledwie 2 tygodni) ze strony prezydenta Ryszarda Brejzy (nie pali, na przystanku też nigdy nie widziałem, ale nie dziwota, bo w końcu ma służbowy samochód i to chyba nowy, bo w poprzedni stuknął mu ówczesny radny Piotr Jóźwiak). Ratusz już przygotowuje bowiem projekt uchwały zakazującej palenie na przystankach. Wiadomo, że w tej sprawie muszą wypowiedzieć się na sesji radni (nie wiadomo jeszcze kiedy), ale wiadomo też, że to tylko formalność, bo posiadająca przewagę w Radzie Miejskiej koalicja tańczy tak, jak jej prezydent zagra.
Sam nie palę. Z przystanków korzystam dość często (samochodu nie mam), ale dotychczas nie zauważyłem, aby palenie w oczekiwaniu na autobus było jakimś wielkim problemem Inowrocławia nawet dla niepalących. Fakt, denerwujący jest widok 12-letnich gówniarzy z fajką w zębach, ale to głównie problem ich rodziców. Jeśli natomiast ktoś palił czekając na autobus, to robił to przeważnie poza wiatą. Więc chyba także poza przystankiem. Już widzę te kłótnie ludzi karanych mandatami, którzy bedą mówili, że nie stali „tu”, ale „tam”, a „tam” to już nie przystanek. Kondolencje dla strażników miejskich.
Proponuję natomiast któremuś z radnych, aby zaproponował wprowadzenie zakazu palenia w barach, pubach i innych miejscach tego typu. Ostatnio rzadko odwiedzam inowrocławskie knajpy, ale za każdym razem pierwsze co robię po powrocie, to wrzucam ciuchy do pralki. Tak śmierdzą. Radnemu, który to przepchnie obiecuję zaśpiewać w miejscu publicznym piosenkę z tym tekstem http://www.eteksty.pl/go/tx/4297

