Są ludzie, także w tym mieście, których obecność wszędzie i o każdej porze jest konieczna. Przynajmniej oni tak twierdzą. To tacy stachanowcy kujawskiej samorządności. Ale o ile za komuny takim wystarczała świadomość, że robią 400 procent normy, to obecnie prawo reguluje sprawę dodatkowych dla nich pieniędzy. I to bulwersuje. Dla zobrazowania, podam liczby.
Zaległe urlopy wypoczynkowe
Ryszard Brejza - 99 dni (792 godziny) - dostał 25.941 zł 20 groszy
Jacek Olech - 67 dni (536 godzin) - dostał 22.121 zł 33 grosze
Wojciech Piniewski - 6 dni (48 godzin) - dostał 1.423 zł 97 groszy
U mnie w pracy i pewnie u Was też jest tak, że jeśli tylko macie jakieś zaległe urlopy, a istnieje niebezpieczeństwo, że firma będzie musiała za nie zapłacić, to wywalają was od razu na przymusowe wakacje. Obojętnie, czy za oknem jest -50, czy pada deszcz, albo okna rozbija tornado. Macie urlop i won do domu albo na inne wakacje! Ale nie w inowrocławskim Urzędzie Miasta. No i jak widać, to się opłaca.
O tym, kto odpowiada za kontrolowanie urlopów wypoczynkowych i czy można za to karać, jutro w „Expressie”.
Słownik terminów politycznych:
Urlop wypoczynkowy - coś, co nie jest potrzebne do bezbłędnego wykonywania swoich obowiązków (vide - podsumowanie mionionej kadencji prezydenta), a jednocześnie z czego można wyciągnąć niezłą kasę.

