Motto: „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie, co to będzie?” (Adam Mickiewicz, Dziady)
Radny Grzegorz Kaczmarek podczas grudniowej sesji Rady Miejskiej oprócz skutecznego podniesienia opłat za psy i propozycji opodatkowania kotów (dobrze, że moje dachowce Jedynka i Dwójka już się wyprowadziły) poruszył także kwestię widoczności. Otóż radny prosi, aby w sali sesyjnej wymieniono żarówki na mocniejsze, bo panuje półmrok i trudno odczytać dokumenty. Nie byłem w sali w momencie wygłaszania tego oświadczenia i nie wiem, jak było ciemno, ale ostrzegam radnego przed kilkoma bardzo groźnymi następstwami tego wniosku.
Po pierwsze primo: Jeśli radny Grzegorz Kaczmarek zdecyduje się sam wymienić żarówki, istnieje poważne niebezpieczeństwo, że krótko później sprawą jego będzie się zajmowała prokuratura. Co prawda, odmówi wszczęcia postępowania, ale radny nerwów będzie miał sporo.
Po drugie primo: Jeśli radny nie wymieni sam żarówek, to może zaoferować się zrobić to za niego Marek Słabiński, który w tej dziedzinie specjalistą jest. We wkręcaniu żarówek może mu trochę przeszkadzać przytroczona do pasa maczuga.
Po trzecie primo: Jeśli radny Grzegorz Kaczmarek zdecyduje się w dalszym ciągu zajmować kwestią oświetlenia, wtedy do akcji może się włączyć radny Marian Świątkowski. Jest on specjalistą do spraw Kładki Pakoskiej. Zasugeruje radnemu Kaczmarkowi, aby na kładce także wymieniono żarówki i to za miejskie pieniądze, bowiem to miasto jest właścicielem kładki. Albo nie miasto, ale wojewoda, choć w związku z procedurą sprawę przejął marszałek, który oddał ją do dyspozycji wydziału architektury, a ten przekazał pełnomocnictwa inspektorowi, który z kolei ocenia, że leży to w gestii nieokreślonego bliżej decydenta. Ale na pewno jest nim urzędnik. Choć nie wiadomo który.
Po czwarte primo: Wspomnienie Kładki Pakoskiej może wywołać niebezpieczne dla serc wzruszenie. Bowiem radny Marian Świątkowski może zacząć wspominać, jak w młodości mknął po niej na motorynce. Tak przynajmniej opowiadał kiedyś w rozmowie ze mną i w głosie jego wyczułem rozczulenie.
Przed złożeniem wniosku o tak daleko idących konsekwencjach należy się zatem dobrze zastanowić. Bo czasem lepiej stracić wzrok, niż wywołać taką lawinę.

