Akiro Kurosawa nakręcił monumentalnych „Siedmiu samurajów” (1954 rok, grał Toshiro Mifune, u nas znany bardziej z „Shoguna”), a pewnie każdy chłopak miał w życiu taki czas, kiedy zachywał się losami „Siedmiu wspaniałych” (Johna Sturgesa z 1960, a moim ulubionym był tam Steve McQueen grający Vina), którzy walczyli z bandytami Calvery. Inowrocław też będzie miał niebawem siedmiu. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, kto będzie Calverą, a kto zagra łupionych meksykańskich wieśniaków, ale wiadomo, że bohaterów będzie siedmiu.
Prezydent ma już dwóch zastępców (wcześniej przez 4 lata dawał sobie radę z jednym, ale może któregoś trzeba będzie wywalić z roboty pod koniec kadencji, więc sytuacja wróci do normy). Przewodniczący Rady Miejskiej raczej wywalał nie będzie, ale jego sperlone kroplami potu spracowane czoło będzie może mniej wilgotne, gdy do dwóch zastępców dołączy trzeci.
Wiadomo powszechnie, że wspaniałość nie jest rzeczą zwykłą. Więc wspaniali będą zarabiali. Jak na warunki inowrocławskie, wspaniale.
Oto miesięczna lista płac Siedmiu Wspaniałych:
Ryszard Brejza - 10.980 zł, wiceprezydent Wojciech Piniewski - 8.918 zł, wiceprezydent Ireneusz Stachowiak - 8.245 zł, przewodniczący Tomasz Marcinkowski - 1.942 zł, wiceprzewodniczący Janusz Radzikowski - 1.165 zł, wiceprzewodniczący Jacek Tarczewski - 1.165 zł, wiceprzewodniczący …(jeszcze go nie wybrali, ale stawiam na Janusza Kiszkę, bo to wynika z układu politycznego) - 1.165 zł.
Będzie więc ich siedmiu. Opcja polityczna raczej jedna (bo sądzę, że Janusz Radzikowski zmienił powiedzenie ze „stałem się lewicowy” na „stałem się taki, jaki rządzi”). Więc skoro opcja polityczna jedna, to sądzę, że za bandytów Calvery będą robili komuchy. Wrogowie sprawdzeni, źli i podstępni. Naszych dzielnych Siedmiu Wspaniałych poradzi sobie z nimi zapewne bez problemu (miejmy nadzieję, że bez strat własnych, bo w filmie wspaniali też ginęli). Znalazłem też odpowiednika meksykańskich wieśniaków. To mieszkańcy będą. Konkretnie zostaną złupieni w ciągu miesiąca z 33,5 tysiąca złotych.
Szkopuł w tym, że meksykańskich wieśniaków w tym filmie złupią sami wspaniali. No ale nie od dziś wiadomo, że życie to nie film.

