Piłkarze w polskim społeczeństwie nie mają ostatnio wysokich notowań. Utwierdza nas w przekonaniu choćby to, co zrobili wczoraj obrońcy Wisły Kraków oraz napastnik Piotr Brożek strzeliwszy z dwóch metrów pod takim kątem i tak mocno, że piłka poszła wzdłuż bramki i po 40-metrowym locie wyszła na aut (współczuję wszystkim, którzy tak jak ja dali się omamić wizji klubu sprzed kilku lat gromiącego Schalke i oglądali Dudkę oraz Głowackiego).
Ale jest w Inowrocławiu facet, który mógłby być wzorem dla wielu młodych i liczę, że takim wzorem jeszcze będzie. To Krzysztof Kretkowski, wychowanek Goplanii, który ma teraz pójść do Wisły Płock i bronić ją przed spadkiem z ekstraklasy.
Jest przykładem gościa, który błądził, miał chwile w życiu, w których młodzieńcza głupota nim kompletnie zawładnęła, ale w odpowiednim momencie przyszło opamiętanie. Pamiętam jak kilka lat temu nie mógł odebrać nagrody za któreś tam miejsce w plebiscycie na sportowca roku Gazety Pomorskiej, bo miał poważne problemy, o których nie warto już teraz wspominać. Chyba wtedy jakoś zaczynała się ta jego przemniana.
Wrócił do piłki, a grać umie bardzo dobrze. Potrafi znakomicie się zastawić i ma to, co fachowcy nazywają ciągiem na bramkę. Zrzucił wagę, którą wypracował na siłowni i zaczął nadrabiać to, co stracił. Pomagała mu w tym cecha, która jest zawsze widoczna na boisku. Nie odpuszcza meczu. O każdym można powiedzieć, że przeszedł obok, ale nie widziałem jeszcze spotkania, po którym można powiedzieć, że „Kret” nie walczył.
Strzelał wiele bramek dla Goplanii, później poszedł na chwilę do Ciechocinka i wreszcie trafił do Janikowa. Przyszła propozycja z Płocka, który dostaje lanie w lidze od Łęcznej czy innych finansowych i sportowych „potentatów”. To spore wyzwanie - przejść w trakcie sezonu do zespołu, który stracił kibiców i stał się pośmiewiskiem. Ale „Kret” długo się nie wahał. W końcu to chyba ostatnia szansa, aby zagrał w ekstraklasie, bo lata lecą.
Liczę na to, że mu się uda. Bo choć początkowo krzywo na siebie patrzyliśmy, ten facet zdobył mój duży szacunek kilkoma ostatnimi latami. I liczę, że kiedy już wiek nie będzie mu pozwalał grać w lepszych zespołach, wróci do Inowrocławia, do Goplanii, a mali trampkarze będą słuchali jego uwag trenerskich i opowieści o tym większym futbolu.

