Będą się kłócili tak jak cztery ostatnie lata. Przynajmniej na to się zanosi po tym, co widziałem na dzisiejszej sesji.
Oto mój scenariusz na najbliższe 4 lata:
1. Lewica będzie się czepiała nawet drobiazgów, aby tylko kopnąć prezydenta. Rzadko będzie ją stać na jakiś mocniejszy strzał, bo Ryszard Brejza jest bardzo ostrożny i stara się nie narazić na atak z jakiejkolwiek strony.
2. Prawicowi radni będą przeważnie milczeli i przegłosowywali to, co zaplanowali na wcześniejszym posiedzeniu koalicji. No chyba, że czasem Jackowi Tarczewskiemu puszczą nerwy i coś tam powie (Przypominam, że Leszka Foksowicza w radzie już nie ma. Czekam teraz, kto przejmie jego nieoficjalny przydomek, w skrócie NOS, którego pełnej nazwy nie podam, bom czasem litościw). Albo Grażyna Dziubich podrepcze do mównicy, bo obrażono jej prezydenta.
3. Najczęściej nerwy będą puszczały Ryszardowi Brejzie, który krytyki nie lubi. Jak każdy. Z tym wyjątkiem, że inni dopuszczają możliwość krytykowania. On czasem nie.
4. Od czasu do czasu podniesie się awantura o jakiś drobiazg, często statutowy, bo w radzie zaczyna działać duet Ryszard Rosiński - Marian Świątkowski, a to specjaliści od gmatwania spraw pozornie prostych oraz zwracania uwagi na nieprawidłowość wynikającą „z paragrafu 34, rozdział 58, ustęp 32, fragment 17, linijka 96″.
P.S. Dziękuję radnemu Grzegorzowi Kaczmarkowi za czekoladkę. To jedyny prezent, który otrzymałem od Mikołaja. W sumie nie dziwię się, bo grzeczny nie byłem. Choć wmawiam sobie, że brak prezentu wynika z braku kozaków (nie noszę), do których wrzucane są podarki. Pamiętam, że kiedyś wystawiłem na balkon wędkarskie „wodery” licząc, że prezent będzie stosowny do ich wielkości. Czekało mnie tylko ich mycie, a zadbały o to gołębie.

