Mógłbym wzruszyć ramionami, ale przecież nie tylko trzeba, ale i obiecałem sobie ocenić wszystkich kandydatów. Tu nawet nie chodzi o to, że nie daję mu najmniejszych szans na awans do tej drugiej rundy, której zapewne będziemy świadkami.
Chodzi bardziej o to, że moim zdaniem na idei tanich mieszkań komunalnych postanowił on zrobić sobie trampolinę do kariery politycznej. W „Expressie” już 3 lata temu, kiedy odbyło się pierwsze spotkanie komitetu walczącego o lokale za 5 procent wartości powiedzieliśmy: O, pewnie facet szykuje sobie długofalową kampanię.
No i teraz mamy kandydata na prezydenta Mirosława Mendelewskiego (4 lata temu chciał być radnym z IKW), typowy produkt amerykańskiego snu „od pucybuta do milionera” z tym, że na Kujawach ta odmiana nazywa się „z komunalnej chaty prosto na plakaty”.
Początkowo działał w Platformie Obywatelskiej, później pokłócił się z „panem od bankomatów” i założył swój komitet. Komitet dość orientalny, bo nazwiska kandydatów są mi zupełnie obce.
Ale dobrze w sumie, że takie komitety działają, bo w końcu świadczy to o tzw. ruchu oddolnym. A uwierzcie Państwo, że po tylu latach relacjonowania sesji Rady Miejskiej jestem już w stanie czasem przewidzieć, co który radny powie, zanim ten podniesie swoje samorządowe cztery litery z krzesła.
Zatem plus za inicjatywę. Na prezydenta szanse takie jak wygrana Goplanii w Lidze Mistrzów. Sukcesem będzie choć jeden mandat radnego.

