Głosi w reklamach wyborczych, że jest normalnym człowiekiem. Mam nadzieję, że kandydat „Małej Ojczyzny” nie sugeruje w ten sposób, że pozostali kandydaci są na przykład kosmitami. Na wszelki wypadek sprawdziłem. Żaden nie przypomina E.T., Obcego ani Jabby z „Gwiezdnych wojen”. No, jeden kojarzy mi się z Chewbaccą z tegoż filmu, ale to chyba przypadek. Choć z drugiej strony, śledząc losy bohaterów filmu „Man in Black” kosmitą może być każdy.
Z powierzchowności i zachowania przypominający raczej flegmatycznego londyńskiego finansistę przewodniczący Rady Miejskiej (nota bene był też szefem komisji budżetowej) nie wzbudził mojego wielkiego entuzjazmu. Jeden z niewielu plusów to fakt, że w miarę sprawnie w tej kadencji prowadził sesje. Jednak moje duże zastrzeżenia wzbudzał fakt, że zdarzało mu się dopuszczać za często do głosu prezydenta, czyli kolegę z koalicji, gdy osoba znająca regulamin obrad natychmiast by to wytknęła. Zrealizował także z punktu widzenia samorządowca przysłowie „czas to pieniądz” wprowadzając czasowy taryfikator wypowiedzi radnych, o którym po 2 miesiącach pewnie wszyscy zapomnieli, z autorem włącznie.
Cenne u niego, jako polityka, jest to, że trudno go wyprowadzić z równowagi oraz nie obraża się o byle co (o co w ostatnich latach w Inowrocławiu niezwykle trudno).
W poprzednich wyborach prezydenckich uzyskał jednak szósty, a zarazem ostatni wynik. Wątpię, aby teraz było lepiej. Pozwalam sobie nawet dywagować, że to zamieszanie związane z kampanią prezydencką to raczej równoległe działanie na rzecz mandatu radnego.
Pamiętam, gdy cztery lata temu krytykował działania ówczesnym władz miasta i kandydował na prezydenta zapewniał „ja potrafię to zmienić”. Prezydentem nie został, ale sądzę, że jako szef Rady Miejskiej mógł mieć większy wpływ na zmiany. Których było niewiele.


z czystej ciekawosci- kto przypomina chewbaccę?
No jeden jest, a sprawdzic ktory sie nadaje latwo. Wystarczy przypomniec sobie o pewnych cechach charakterystycznych tegoz