Tak jak kiedyś Stanisław Wyspiański pisał o teatrze, możemy powoli mówić o Solankach. Park się rozrasta, o czym piszemy dzisiaj w „Expressie”. Brakuje mi tylko w tych wielkich planach parkowych parkingu. Rozbudowa Solanek bez zapewnienia miejsc dla samochodów wydaje mi się sporym błędem ekipy rządzącej miastem. W porządku, jest skraj Rąbina czy małe uliczki przed pawiem. Ale z tego pierwszego miejsca do parku są jakieś dwa kilometry pieszo, a uliczki są zastawione autami na co dzień, więc wątpię, aby wiele dodatkowych aut tam mogło parkować.
Zmieniając temat, jak ktoś napisał trafnie na ino-online, o zmarłych wypada mówić albo dobrze, albo wcale. Więc linkuję jedynie naszą, chyba najpełniejszą wśród lokalnych mediów, informację o śmierci Marcina Wnuka i zastanawiam się nad fenomenem nadającym się dla socjologów, jak szybko zmieniają się ludzkie opinie.
Dziś pisaliśmy znów trochę o koszmarnej inowrocławskiej kranówce. Jutro tylko na chwilę wrócimy do sprawy, bowiem okazało się, że wyniki jej badań są podawane na stronie internetowej wodociągów. Pytanie tylko, kto o tym dotąd wiedział, bo ja, choć sprawami miasta żyję na co dzień, jakoś nie wiedziałem. Warto przeczytać także o chwaleniu się strażników miejskich, którzy zlikwidowali śmietnik przy ul. Wałowej oraz reakcjach mieszkańców, którzy ten bałagan znają od kilkunastu lat. Nie zostanie także wycięty las znaków przy ul. Laubitza, bo… jest dobrze.
Wracając na koniec do Solanek, ciekawa jest sprawa dziekiego parkingu, który powstał na skraju sanatorium „Przy Tężni”. Pisaliśmy o tym dwa razy - tu i tu. Na stronie internetowej mojej gazety nie można znaleźć innego, równie ciekawego tekstu z soboty o tym, jak bardzo rozwinęła się wojna pomiędzy radnym wojewódzkim Ryszardem Grobelskim a prezydentem Ryszardem Brejzą. Oto on, a sprawa rozbija się też o Solanki.
Wojna dwóch Ryśków
Niecały rok temu na turniej tenisowy zapraszały „dwa Ryśki”. Dziś pomiędzy prezydentem Ryszardem Brejzą a Ryszardem Grobelskim trwa wojna. - To wojna na całego – przyznaje ten drugi, który wczoraj po południu był przesłuchiwany przez inowrocławskich śledczych.
Jak relacjonuje, został wezwany, bowiem władze miasta powiadomiły prokuraturę o tym, że wzywał do łamania prawa oraz podważał autorytet prezydenta Ryszarda Brejzy. Chodzi o to, że pod koniec ubiegłego roku Ryszard Grobelski apelował publicznie do władz miasta, aby zaniechały naliczania wyższych niż zazwyczaj stawek podatku od nieruchomości na pięć solankowych sanatoriów. Działający w radzie nadzorczej sanatorium „Przy Tężni” radny operował wtedy ostrymi określeniami. - Ta decyzja powstała z potrzeby łatania dziury budżetowej w mieście kosztem uzdrowiska i to prosta droga do likwidacji tysięcy miejsc pracy – oceniał na konferencji prasowej w pierwszej połowie grudnia.
O możliwości skierowania sprawy do prokuratury prezydent ostrzegał radnego już kilka dni po konferencji i naszym artykule na temat zdrojowych podatków. - Wszelkie działania mające na celu nakłonienie funkcjonariusza publicznego do popełnienia przestępstwa mogą skutkować poniesieniem odpowiedzialności karnej przez osoby podejmujące te działania – napisał Ryszard Brejza swojego imiennika zaznaczając, że „pismo ma charakter przypominający”.
Radny wojewódzki, który przyznał na łamach „Expressu”, że kiedyś byli z prezydentem kolegami, a teraz są wrogami, nie ma sobie nic do zarzucenia. - Występowałem raczej w obronie jego imienia, bo decyzja o podatku została sporządzona niechlujnie – wyjaśnił przesłuchiwany wczoraj w komendzie policji Ryszard Grobelski.
Z prezydentem Ryszardem Brejzą nie udało się nam wczoraj rozmawiać. Jego sekretarka przesłała tylko informację powołując się na prawo prasowe, że „nie jesteśmy upoważnieni do przekazywania informacji w sprawie ewentualnie prowadzonych przez prokuraturę jakichkolwiek działań”.
Rozpoczęte właśnie postępowanie prokuratorskie to nie jedyny efekt wojny pomiędzy „dwoma Ryśkami”. W tym roku raczej nie dojdzie do skutku turniej tenisowy gwiazd telewizyjnych, podczas którego w takie hasło zostały połączone dwa imiona organizatorów. Zięć radnego, satyryk Marcin Daniec, zapraszał korty gwiazdy ekranu, które najpierw machały rakietami, a później występowały za darmo dla mieszkańców. Oficjalnym powodem odwołania imprezy ma być fakt, że miasto wydało zbyt wiele pieniędzy na odśnieżanie.