Mieliście na pewno mało widoku naszych włodarzy (a także coraz częściej posła) w gazetce. No to będziecie mieli teraz pewnie więcej. Rusza bowiem inowrocławska telewizja. Przy całej drastyczności tego pomysłu, dobija mnie jeszcze nazwa: Telewizja Miejska Inowrocław. Myślałem, że będzie Al-Urzędira czy Magistrat Telewiżyn, a tu taki cios. Jeśli ktoś ma dobry pomysł na nazwę, niech pisze, może zmienią. W końcu wszystko jeszcze podobno w powijakach.
Tymczasem mamy w mieście strefy gospodarcze. Na razie jedyne, na co można się tam natknąć, to porywisty wiatr, ale może nawieje nam tam gospodarki. Tradycyjnie, w ratuszu panuje urzędowy optymizm. To w sumie dość dziwne, bo powinien nieco zburzyć go choćby fakt, że w Mątwach, gdzie strefa istnieje już jakiś czas, jedyną chętną firmą było… Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.
Dziś w „Expressie” piszemy także o dwóch zadziwiających wydarzeniach. Najpierw o wątku sportowym. Otóż na tablicy prowadzącej do stadionu przy ul. Wierzbińskiego, obok nazwisk 12 olimpijczyków, którzy są patronami obiektu, znalazło się 13 - Tadeusza Kaźmierskiego, który na olimpiadzie nie był. Ratusz tłumaczy, że tablica nie jest „ani formą realizacji uchwały o nadaniu temu obiektowi nazwy, ani jej integralną częścią”. To czym jest? Bo jak widzę napis nad nazwiskami, to skojarzenia przychodzą same.

- Ponadto uprzejmie informuję, że umieszczenie nazwiska Tadeusza Kaźmierskiego na wspomnianej tablicy, było inicjatywą środowisk sportowych, w tym byłych inowrocławskich olimpijczyków. Przykro nam jest, że są tacy ludzie, którzy wywołując tego rodzaju problemy próbują podważyć osiągnięcia inowrocławianina Tadeusza Kaźmierskiego i niepotrzebnie zepsuć dobry klimat, który towarzyszy przebudowanemu stadionowi i promowaniu wybitnych inowrocławskich lekkoatletów - informuje Monika Dąbrowska z ratusza.
Widać rozmawiamy z różnymi olimpijczykami. Bo ci, z którymi ja się kontaktowałem, są zadziwieni całą sprawą. Poza tym okazuje się, że znów jestem be, bo psuję dobry klimat.
Druga sprawa to łącznik ul. Dworcowej z Toruńską. Tablic kierujących ruch z wylotówek na niego nie będzie, a okazuje się, że funkcja tranzytowa będzie dla niego… uzupełniającą. Z tego co pamiętam, podczas otwarcia mówiono coś innego. Tymczasem jeszcze raz Monika Dąbrowska:
„Trudno dziś znaleźć kierowcę, w szczególności samochodów dostawczych jeżdżących po Polsce, który nie dysponowałby nawigacją. W związku z powyższym „szczególną troską” o brak drogowskazów, które nakazywałyby wręcz wjazd w ul. Metalowców/ rtm. Witolda Pileckiego, mogą wykazać się dziś przede wszystkim ci, którzy straszyli nas, mieszkańców Inowrocławia kolosalnymi problemami, korkami wręcz paraliżem ruchu na wjeździe na te ulice, a w rzeczywistości ruch jest płynny”.
Tak się składa, że mam znajomych, którzy mieszkają za torami kolejowymi przecinającymi ul. Marcinkowskiego, już na terenie gminy. Relacjonują oni, że ruch jest tak płynny, że z Dworcowej zamiast skręcić w Metalowców, wolą dojechać do PKS, skręcić na światłach w Kasprowicza, tam wjechać w Marcinkowskiego i dopiero dojechać do domu. Tak szybciej i bezpieczniej, bo samochody wjeżdżające z Dworcowej na wiadukt kolejowy prują już tak, że przecięcie ich pasa to spore ryzyko.