Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości
Przeciwnicy, cicho sza!

Dodano: poniedziałek 21 lipiec 2008

Pojawiły się już zarzuty, że jestem przeciwnikiem występów Grzegorza Turnaua w Inowrocławiu po moim sobotnim tekście. Nie ma sensu im zaprzeczać, bo każdy, kto czytał mój komentarz do tego tekstu kilka stron dalej zapewne go zrozumiał.

Uważam, że koncert powinien być, bo artysta stara się, aby za każdym razem był inny od poprzednich. Zresztą, gdyby chciał udziwniać na siłę, to by narzekano jeszcze bardziej, bo starą jak sama muzyka zasadą jest, że wszyscy chcą słuchać tych piosenek, które już słyszeli i właśnie przy nich najlepiej się bawią.

Jedyne, co bym zmienił w corocznych przyjazdach Grzegorza Turnaua do Inowrocławia, to zrezygnowałbym z telewizyjnej obecności na nasze pieniądze. Tak na marginesie, chętnie zapoznałbym się z budżetem całej imprezy, bo jest on od początku mocno tajemniczy, identycznie zresztą jak turniej tenisowych sław, czy raczej osławionych ludzi, którzy w sierpniu grają w Solankach.

P.S. Oto treść mojego sobotniego komentarza dla tych, którzy nie czytali. Albo czytali bez zrozumienia.

Za całkowicie bezpodstawne uważam narzekanie niektórych mieszkańców na to, że przejadł im się już Grzegorz Turnau. Co prawda, nie byłem na jego koncertach za każdym razem, ale z tego co widzę, co roku stara się on zaprosić innych gości. Zapewne repertuar także stara się zmieniać. Miasto powinno jednak utrzymywać koncerty nie ze względu na starania piosenkarza, ale z powodu kuracjuszy. Przecież nie mamy tych samych co roku. A że taki koncert w malowniczej scenerii tężni jest dla nich atrakcją, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Nie lekceważmy zalet marketingu szeptanego, którego nośnikami są wracający do domu kuracjusze oraz zalet cykliczności takiej imprezy. Przecież pod Grunwaldem też co roku wygrywają Polacy, a inscenizacja przyciąga tysiące widzów.

Hejen @ 10:37
Kategoria wpisu: Różności
Wicestarosta Lopezem 2008

Dodano: środa 16 lipiec 2008

Nie było aż tak wielkiego problemu dla żiri, znaczy się mnie. Jedynym kłopotem było to, że musiałem doprowadzić do rozwodu, choć nie mam takich uprawnień. Lopezem Roku 2008 zostaje wicestarosta inowrocławski Sławomir Szeliga, któty bezdyskusyjnie na ten tytuł zasłużył (oklaski).

Ziri, znaczy się ja, zdecydowało się tylko nie nagradzać małżeństwa Szeligów, które było nominowane, a tylko wicestarostę. Żiri ma bowiem prawo podejrzewać, że to doświadczony lew salonowy i wieczny działacz samorządowy, niezniszczalny w dążeniu do należytego promowania powiatu, był motorem napędowym ostatnich spektakularnych sukcesów naszych inowrocławskich Beckhamów.

Uzasadnienia nie będzie, bo nie trzeba opisywać lopezowych zalet tak bezdyskusyjnego zwycięzcy. Można je tylko zilustrować. Oto tylko kilka z pewnie kilkuset zdjęć Sławomira Szeligi wynalezionych na głównej starostwa – Sławomir Szeliga zasępiony problemami powiatu, Sławomir Szeliga lekko uśmiechnięty, Sławomir Szeliga składający serdeczne gratulacje. Trzeba przyznać, że bywa on tam pokazywany częściej, niż niegdyś prezydent Ryszard Brejza w gazetce „Nasze miasto”.

Kolejna edycja za rok. Podejrzewam, że konkurencja będzie coraz większa, bo w końcu długofalowo myślący, oddani miastu politycy poczują już zew wyborów samorządowych.

Na koniec zabawa przy pomocy zdjęć ze strony internetowej starostwa pod nazwą „znajdź jeden wspólny szczegół”.

Szeliga 03.jpgSzeliga 02.jpg

Szeliga 01.jpgSzeliga 04.jpg

Szeliga 05.jpgSzeliga 06.jpg

Hejen @ 10:46
Kategoria wpisu: Różności
Nominacje do Lopezów Roku

Dodano: niedziela 6 lipiec 2008

Później niż planowałem, ale w końcu pojawiają się oficjalne nominacje do tytułu Lopeza Roku czyli osoby, która w pełnieniu funkcji publicznej zapędziła się do tego stopnia, że zapomina odrobinę (lub większą drobinę), dla kogo właściwie pracuje. Nominacje są trzy, w tym jedna dla duetu.

Janusz Radzikowski. Blokując projekt budowy galerii handlowej przy ul. Toruńskiej robił to zbyt gorliwie, aby nie podejrzewać, że jego słowa „nie mam nic przeciwko galerii w tym miejscu” są jedynie zasłoną dymną. Wypada też oceniać, że sformułowanie „proszę nie traktować mnie jak lobbystę” też są wynikiem dużego poczucia humoru wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej. W jego przypadku mamy do czynienia z klasycznym nałożeniem się roli radnego, administratora mienia komunalnego oraz przedsiębiorcy (no niech będzie, że nie lobbysty). Bo niby przypadkiem, ale na odwlekaniu decyzji w sprawie galerii handlowej zyskać może właściciel gruntu na Rąbinie, też pod podobny obiekt przeznaczonego, za którego człowieka uchodzi Janusz Radzikowski.

Agnieszka i Sławomir Szeligowie. Turystyczne małżeństwo promujące Inowrocław, zwane gdzieniegdzie kujawskimi Backhamami, oraz uczestnicy Niezwykle Ważnego Szkolenia w Krakowie. Ona pojechała tam jako szefowa komisji zdrowia, a on jako wicestarosta. Doniosłość ich wyjazdu przyćmiewa fakt, że kierowca starostwa musiał drogę do Krakowa i z powrotem pokonywać dwukrotnie. Warto też wspomnieć o niezwykłej wprost fotogeniczności wicestarosty na zdjęciach. Strona internetowa powiatu przypomina bardziej galerię jednej osoby.

Jacek Tarczewski. Nie mam nic do jego zaangażowania religijnego, dopóki nie forsuje on tego w swojej pracy społecznej. Za przegięcie uważam składanie propozycji, aby Święta Królowa Jadwiga była partonką miasta, w życiu samorządu ważną rolę odgrywała też Błogosławiona Kinga, a ogólnopolskie media pękały ze śmiechu na propozycję darmowych parkingów dla inowrocławskich księży. Samorząd jest instytucją świecką i nie warto go zamieniać na salkę katechetyczną.

Decyzja o zwycięzcy zapadnie jakoś za tydzień. Podejmie ją niezależne żiri. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku tytuł zdobył Marcin Wroński.

Hejen @ 14:32
Kategoria wpisu: Różności
Na zdrowy rozsądek

Dodano: wtorek 1 lipiec 2008

Bardzo źli radni odebrali nam możliwość kupowania w galerii handlowej – rozpaczają inowrocławscy internauci, a co niektórzy domagają się krwi, czyli nazwisk tych, którzy byli przeciw.

Kiedy już miną emocje, proponuję na zimno pogłówkować, jakież to sklepy miałyby się znaleźć w tej „galerii”, jeśliby nawet takowy obiekt powstał? W normalnych galeriach połowę stanowią sklepy odzieżowe, tak zwane markowe. U nas jest spośród nich Reserved, Diverse i może coś jeszcze. Dlaczego dotąd inne marki nie zainstalowały się na Królówce? Podejrzewam, że dlatego, że tu się po prostu handlować nie opłaca. Sądzicie zatem, że jeśli nawet stanie przy ul. Toruńskiej ceglana buda, to od razu zwalą się do niej fajne sklepy? Mi wydaje się, że taki obiekt będzie przypominał opustoszałe nowe targowisko przy stadionie Goplanii.

No i jeszcze jedno – zabawne, z perspektywy dwóch miesięcy, oświadczenie właściciela gruntu, który deklaruje, że jest gotów przyjechać jak najszybciej do Inowrocławia i spotkać się ze wszystkimi zainteresowanymi. Zabawne jest to, że przez wiele wcześniejszych tygodni, kiedy radni głośno wyrażali wątpliwości, czasu na to nie znalazł i nawet żaden z jego przedstawicieli nie był na żadnej z trzech sesji, na której o tym rozmawiano.

O galerii pisałem ostatnio także wcześniej kilka razy w „Expressie”. Oto linki do tych tekstów:

Tekst 1

Tekst 2

Tekst 3

No i na koniec trochę grafiki, czyli pojedynek na gesty. Najpierw Janusz Radzikowski (zwracam uwagę na koszulę a’la Don Vasyl & Roma) pokazuje coś na mapie. Później jego uwagi odpiera prezydent Ryszard Brejza, a Janusz Radzikowski chyba rzewnie płacze (albo ryczy ze śmiechu). Oba zdjęcia są autorstwa Macieja Piątka. Na koniec wizualizacja, o jaki teren właściwie chodzi.

galeria 01.jpg

galeria 02.jpg

galeria 03.JPG

Hejen @ 10:45
Kategoria wpisu: Różności
Mailem z Warszawy

Dodano: piątek 27 czerwiec 2008

Wokół ewentualnego powstania galerii handlowej w Inowrocławiu trwa wielka awantura. Pod nieobecność prezydenta Ryszarda Brejza na sesji, radni koalicji rządzącej głosowali nie tak, jak uzgodniono (aż chce się napisać – nie tak jak nakazano). Sprawa zmian w planie zagospodarowania przestrzennego, które umożliwiałyby rozpoczęcie odpowiedniej procedury, spadła więc po raz drugi z porządku obrad. Radni chcieli o tym rozmawiać jesienią. Ale prezydent jest uparty i zwołał w tej sprawie na najbliższy poniedziałek nadzwyczajną sesję.

Odkładając na bok dziwny upór włodarza w dążeniu do zmiany w planie, chciałem przedstawić opinię Kristofa Jacunskiego z firmy CEEPS Polska, która jest właścicielem gruntu przy ul. Toruńskiej, gdzie miałaby powstać galeria. Miejsca w „Expressie” na to jest za mało, więc zdecydowałem się odpowiedzi na trzy zasadnicze pytania w tej sprawie, które nadesłał mi mailem, opublikować tutaj. Możliwe, że pomogą mieszkańcom poszerzyć wiedzę na temat sprawy.

- Jakie są gwarancje, że po zmianach w planie zagospodarowania przestrzennego i otrzymaniu wszelkich uzgodnień przy ul. Toruńskiej powstanie galeria handlowa?

- Specjalizujemy się tylko w inwestycjach komercyjnych (handlowych) oraz mieszkaniowych. Teren w Inowrocławiu został kupiony po wielu miesiącach poszukiwań odpowiedniej na centrum handlowe działki. Został on szczegółowo zbadany pod kątem uciążliwości funkcji handlowej, komunikacji, dostępności etc. Tak nasi konsultanci-specjaliści jak i planiści, i władze miasta zapewniali nas, że jest to optymalna na te funkcje lokalizacja, że uciążliwość będzie mała, dostęp komunikacyjny nie będzie powodował korków w mieście, że teren jest daleko od wiodącej funkcji kurortowo-rekreacyjnej. Bliskość lotniska sportowego też wydawała nam się pozytywna, gdyż w wielu miastach na świecie galerie handlowe lokalizuje się właśnie w okolicach lotnisk, gdyż ich naturalna uciążliwość jest gwarantem, że nikt nie będzie protestował przeciwko uciążliwości galerii. Tak więc jesteśmy zdecydowani i prace projektowe i najem lokali idą pełną parą - chcemy tam zainwestować od 90 do 120 milionów złotych w zależności od wielkości centrum. Są już dwie koncepcje zabudowy robione przez jedną z najlepszych w Europie firm architektonicznych specjalizujących się w centrach handlowych Broadway Malyan (biuro warszawskie firmy z Londynu).

- Czy firma CEEPS będzie inwestorem w przypadku zatwierdzenia zmian w planie zagospodarowania przestrzennego, czy zamierza ten grunt później odsprzedać?

- Firma CEEPS Polska Sp. z o.o. jest administratorem inwestycji podejmowanych przez naszych wieloletnich partnerów. W tym przypadku wiodącym partnerem inwestycyjnym jest firma z Londynu NEPH (New Europe Property Holdings). Kredyt inwestycyjny zapewni austriacki bank BACA. Być może będzie jeszcze jeden duży udziałowiec i rozmowy trwają teraz z trzema bardzo dużymi międzynarodowymi funduszami inwestycyjnymi, które chcą zostać większościowymi udziałowcami w całym portfolio projektów jakie teraz prowadzimy. Pewnym jest, że inwestycja ma zagwarantowane finansowanie. Sądzę, że w ciągu następnych 6 tygodni będę mógł podać dokładnie, kto wejdzie w konsorcjum inwestycyjne dla projektu w Inowrocławiu, centrum regionalnego w Elblągu oraz trzech następnych projektów nad jakimi teraz pracujemy.
 
- Dlaczego żaden przedstawiciel firmy nie usiłował spotkać się z radnymi od kwietnia, aby rozwiać ich wątpliwości dotyczące potencjalnej inwestycji, a rozmawiano tylko z wybranymi osobami 19 czerwca?

- Już w czasie pierwszej wizyty w Inowrocławiu mówiłem wszystkim, że bardzo chciałbym, aby nasze plany inwestycyjne były dyskutowane publicznie. Od ponad 20 lat jestem deweloperem na trzech kontynentach i ZAWSZE tak działam, gdyż lubię wątpliwości rozwiewać na samym początku działania. W czasie moich 6 wizyt w Inowrocławiu spotkałem się z kierownictwem Aeroklubu Kujawskiego, z przewodniczącym i wiceprzewodniczącym rady miasta, z prezydentem, wiceprezydentem, przewodniczącym komisji rewizyjnej, z członkiem komisji ładu przestrzennego, naczelnikiem wydziału gospodarki komunalnej, z prezesem PGKiM itd. W czasie mojej ostatniej wizyty, kiedy na prośbę władz miasta i przewodniczących rady miasta zaprezentowałem koncepcje zabudowy, poinformowałem, że na zaproszenie szefów rady miasta chętnie przyjadę i zaprezentuję ten projekt na otwartej sesji. Podobne prezentacje robiłem już w innych miastach w tym, w Szczecinie i Sanoku (informacje na pewno znajdzie Pan na Internecie).

Hejen @ 09:57
Kategoria wpisu: Różności
Nie galeria, a galery

Dodano: czwartek 26 czerwiec 2008

Często jeżdżę do Torunia i kilka dni temu spotkała mnie nieprzyjemna niespodzianka, która jednak jest pięknym przykładem na to, dlaczego ludzie wolą jednak prywatnych przewoźników. Powód jest następujący – otóż owi prywatni przewoźnicy nie mają pasażerów kompletnie w dupie.

Przez wiele lat autobus wyjeżdżający o godz. 19 do Torunia był ostatnim w tym kierunku i dlatego określona grupa pasażerów z niego korzystała. Później jest już bowiem tylko pociąg o 22.02.

Jeszcze w sobotę jechałem autobusem o 19.00 do Torunia, a w poniedziałek czekałem na niego już bezskutecznie. Pan w okienku na dworcu PKS powiedział mi, że właśnie kurs został zawieszony na okres wakacji. Wspólnie ze mną rozczarowanie przeżyła grupa około dziesięciu osób na ów autobus czekająca.

Jestem w tej uprzywilejowanej sytuacji, że o zmianach w rozkładzie jazdy autobusów wiem często szybciej, bo komunikaty o tym docierają do redakcji wcześniej. Sprawdziłem więc, czy coś przeoczyłem i PKS informował o zmianie w rozkładzie. Nie informował. Pewnie dlatego, że tak naprawdę skrót PKS oznacza Parowóz Kursuje Szybciej albo Pasażerze Koczuj Samotnie.

Jakby jeszcze nie było dość, na dworcu PKP nie mogłem zapłacić za bilet kartą, bo akurat terminal był zepsuty, a w rozklekotanym bankomacie w holu… skończyły się pieniądze. Gdyby w tym momencie obok przejechał rycerz na koniu, wcale bym się nie zdziwił, bo poczułem się jakbym w czasie przeniósł się do średniowiecza.

W mieście toczy się debata nad powstaniem galerii. Ja bym najpierw zastanowił się, czy części wyżej lub niżej postawionych ludzi, którzy odpowiadają za to, jak wygląda Inowrocław, nie wysłać najpierw na galery.

P.S. W związku z licznymi zapytaniami „co z Lopezem?” informuję, że jutro żiri postara się przedstawić oficjalnych kandydatów do nagrody.

P.S. 2. Także jutro kilka obszernych wypowiedzi przedstawiciela firmy będącej właścicielem gruntu przy ul. Toruńskiej, gdzie ma powstać galeria handlowa, choć wielu radnych w to wątpi. Dwa duże teksty o problemie także jutro w „Expressie”.

Hejen @ 13:07
Kategoria wpisu: Różności
Rosyjska ruletka

Dodano: środa 25 czerwiec 2008

Od 1 sierpnia będziemy w Inowrocławiu płacili 2 złote za bilet autobusowy, o ile nie mamy plastikowej karty elektronicznej. MPK od dłuższego czasu gra z mieszkańcami w rosyjską ruletkę. Problem przedsiębiorstwa leży w tym, że lufa jest skierowana w nie.

Teraz bowiem najtańszy bilet elektroniczny będzie kosztował 1,34 zł, czyli o 14 groszy drożej niż w prywatnym busie 23, który przejeżdża przez niemal całe miasto. Wybór dla oszczędnych jest oczywisty.

Przed głosowaniem w sprawie cen biletów odbył się chyba polityczny targ. Bo przerwa przed dyskusją trwała dość długo (prawica zamknęła się w gabinecie), a po niej Janusz Kiszka z PO powiedział, że czworo radnych tej partii zagłosuje za podwyżką, jeśli bilety nocne też będą kosztowały 2 zł, a nie 4, jak proponowano. No i targu dobito.

W prawicowej koalicji jednak rozłam, bo przeciwko podwyżce razem z radnymi lewicy głosowali Jacek i Kamil Tarczewski oraz chyba Krzysztof Boniek, a od głosu wstrzymał się Marek Gerus. Kamil Tarczewski w rozmowie ze mną stwierdził wprost, że wolałby nie oglądać po raz kolejny koncertu Grzegorza Turnaua za 200 tysięcy złotych, a by pieniądze na to przekazano MPK, zamiast obciążać mieszkańców. Więcej o podwyżce jutro w „Expressie”.

A teraz moja ulubiona część, czyli cytaty z dzisiejszej sesji, w której niektórym radnym udzieliła się chyba gorąca temperatura za oknem:

„Skoro pan tak chętnie przyrównuje wszystko do zwierząt, to może pan zacznie pracować w zoo” - to zastępujący chwilowo państwa Gucwińskich Tomasz Marcinkowski do Andrzeja Kieraja.

„Pana rola to moderator, a nie mentor. Bo do mentora to uuuu” - to spec komputerowowych dyskusji moderowanych Andrzej Kieraj do Jacka Tarczewskiego (prowadzącego w tym momencie obrady).

„Coś pan nerwowy jest. Łyżeczka cukru, 30 kropelek nerwosolu i jest pan spokojny” - to domowy lekarz Andrzej Kieraj do Tomasza Marcinkowskiego.

„Jeśli miałbym brać łyżeczkę cukru i nerwosol z powodu mizerii pańskich wypowiedzi, to po drugiej sesji musiałbym zdać mandat” - to pacjent Tomasz Marcinkowski.

„Nie jest pan udzielnym książęciem w Inowrocławiu” - heraldycznym specjalistą w ocenie Jacka Taczewskiego okazał się Ryszard Rosiński.

Hejen @ 14:21
Kategoria wpisu: Różności