Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości
Jak kolaborowałem z ratuszem

Dodano: piątek 20 styczeń 2012

W życiu każdego faceta nadchodzi czas, aby założyć garnitur. Osobiście staram się, aby tych chwil było jak najmniej, ale wczoraj założyłem, bo byłem na otwarciu wystawy fotograficznej „Od imienin do imienin”.

Pojawiły się od razu opinie o zmianie frontu czy podobne. Z dziką radością je potwierdzam i dołączę je do moich ulubionych cytatów, wśród których zapewniano, że jestem zwolennikiem prawicy (za rządów lewicy), lewicy (za rządów prawicy), że jestem pro-ktoś (gdy napisałem o kimś innym negatywnie). Uznajmy zatem, że jestem lewicowo-prawicowy oraz pro-każdy, a także anty-każdy. Tak będzie prościej :)

Sama wystawa była ładna, a już najbardziej ucieszyło mnie, że Dominik Fijałkowski oraz Adam Markiewicz przyznali, że coś mojego im się spodobało. Nigdy nie uważałem się za potrafiącego robić zdjęcia, a przeprofilowałem się, bo była taka potrzeba. Na wystawę dałem zdjęcia ludzi, bo uważam, że Inowrocław tworzą mieszkańcy. Oto jedno z moich ulubionych, które niestety się nie załapało.

wystawa.JPG
Poza tym zachęcam do przeczytania o przybranej mamie Kubusia z Inowrocławia oraz o nożowniku, który wyszedł na wolność, choć dziabnął kolegę „przedłużaczem”.
P.S. W związku z tym, że jestem teraz „ratuszowy” z przekory wrzuciłem jako propozycję do wystawy fotkę z pikiety przed ratuszem, w której protestowali ludzie narzekający na zbyt wysokie czynsze komunalne. Możecie ją zobaczyć w tzw. sali kominkowej. Tylko jak to ocenią internetowi komentatorzy? Niecierpliwie czekam na jakieś opinie :)
Hejen @ 15:30
Kategoria wpisu: Komentarz
Świąteczna pruderia

Dodano: piątek 23 grudzień 2011

Pruderyjny specjalnie nie jestem, ale niektóre zachowania zawsze będę uważał za niewłaściwie. Dlatego, o ile wciąż przeklinam (choć bardzo się staram ograniczać), to za niedopuszczalne uważam używanie wulgaryzmów w słowie pisanym. Ano wyrwać „łacina” zawsze się może w sposób niespodziewany, ale jeśli coś piszesz, to masz czas, aby się nad tym zastanowić.

Dlatego za przykład niespecjalnie wysokiego ilorazu inteligencji uważam przyciąganie ludzi na imprezę plakatem, w którym dwie gwiazdki zasłaniają przekleństwo. O ile bowiem „pierdnięcie” jest słowem raczej akceptowanym przez większość (choć nieprzyjemnie pachnącym), to „pierd**nięcie” to żenada.

swieta 02.JPG

No chyba, że uczestnicy imprezy w klubie „Har*em” mają zamiar dokonywać obu czynności jednocześnie i aby nie dyskryminować zwolenników jednej czy drugiej, wstawiono gwiazdki. Jeśli tak, to przepraszam.

Pozostając przy świętach, czas chyba wprowadzić jakieś zasady w szopce, bo w trakcie czwartkowego jej otwarcia wielu ludzi zachowywało się jak bydełko. Był ścisk, łokcie pracowały ostro niczym za komuny, gdy papier toaletowy do papierniczego rzucili. Żal mi też zwierząt, bo niemiłosierny hałas i tłum przyprawił je o potworny stres. Nawet spokojny osiołek uciekał głową na bok, żeby już przestali go dotykać i szarpać za uzdę. Proponuję, aby przynajmniej w dniu otwarcia przed szopką ustawić takie metalowe barierki stosowane na koncertach i wpuszczać ludzi tylko z jednej strony, a drugą wypuszczać. Józef ze stajenki też popiera pewnie mój wniosek, bo wczoraj prawie go przewrócili.

 swieta 03.JPG

Przy okazji zapraszam do lektury tekstów o szopce właśnie oraz panu oficerze, który skrócił swojemu psu cierpienia siekierą. Może bym do sprawy podchodził z większym zrozumieniem, gdyby zrobił to człek otrzymujący „tysiaka” emerytury. Ale podejrzewam, że oficer ma ją znacznie wyższą, więc stać go na wyprawę do weterynarza, który psa uśpi. Mam nadzieję, że sprawa skończy się w sądzie oraz obiecuję, że będę się jej przyglądał.

Na koniec tradycyjne życzenia, oczywiście utrzymane w czarnym humorze, który dopada mnie co roku o tej porze, gdy po raz tysięczny słyszę piosenkę Wham albo Mariah Carey.

swieta 01.jpg

 

P.S. Fanów fajnego grania, a nie świątecznego „pierd**nięcia” zachęcam do przejrzenia składu przyszłorocznego festiwalu Afryka w Toruniu. Wiem, że wybiera się na niego wielu ludzi z Inowrocławia. Z mniej popularnych rzeczy polecam w piątek Zebrę - znakomite dubowe granie, a w sobotę Natural Mystic Akustycznie, którzy wydali właśnie rewelacyjną płytę.

P.S. 2 Polecam blok mojego kolegi, Kuby, który nazywa się Na Końcu Internetu. Kuba był bowiem na końcu internetu. Dwa razy. Nie zawsze jest grzecznie i poprawnie, ale zawsze jest niespodziewanie. Aby zachęcić, linkuję znaleziony przez niego trailer filmu o jedynym na świecie sierocińcu dla leniwców.

P.S. 3 Nawiązując do poprzedniego wpisu o tablicy dla sportowców. Otóż mamy naszą kujawską „grubą kreskę”. W naszej kujawskiej wersji jest ona przerywana. Nazwiska olimpijczyków oddzielono od Tadeusza Kaźmierskiego na tablicy taką właśnie przerywaną kreską.

Hejen @ 23:39
Kategoria wpisu: Komentarz
Ratuszowa telewizja albo Al-Urzędira

Dodano: piątek 9 grudzień 2011

Mieliście na pewno mało widoku naszych włodarzy (a także coraz częściej posła) w gazetce. No to będziecie mieli teraz pewnie więcej. Rusza bowiem inowrocławska telewizja. Przy całej drastyczności tego pomysłu, dobija mnie jeszcze nazwa: Telewizja Miejska Inowrocław. Myślałem, że będzie Al-Urzędira czy Magistrat Telewiżyn, a tu taki cios. Jeśli ktoś ma dobry pomysł na nazwę, niech pisze, może zmienią. W końcu wszystko jeszcze podobno w powijakach.

Tymczasem mamy w mieście strefy gospodarcze. Na razie jedyne, na co można się tam natknąć, to porywisty wiatr, ale może nawieje nam tam gospodarki. Tradycyjnie, w ratuszu panuje urzędowy optymizm. To w sumie dość dziwne, bo powinien nieco zburzyć go choćby fakt, że w Mątwach, gdzie strefa istnieje już jakiś czas, jedyną chętną firmą było… Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.

Dziś w „Expressie” piszemy także o dwóch zadziwiających wydarzeniach. Najpierw o wątku sportowym. Otóż na tablicy prowadzącej do stadionu przy ul. Wierzbińskiego, obok nazwisk 12 olimpijczyków, którzy są patronami obiektu, znalazło się 13 - Tadeusza Kaźmierskiego, który na olimpiadzie nie był. Ratusz tłumaczy, że tablica nie jest „ani formą realizacji uchwały o nadaniu temu obiektowi nazwy, ani jej integralną częścią”. To czym jest? Bo jak widzę napis nad nazwiskami, to skojarzenia przychodzą same.

tablica.JPG

- Ponadto uprzejmie informuję, że umieszczenie nazwiska Tadeusza Kaźmierskiego na wspomnianej tablicy, było inicjatywą środowisk sportowych, w tym byłych inowrocławskich olimpijczyków. Przykro nam jest, że są tacy ludzie, którzy wywołując tego rodzaju problemy próbują podważyć osiągnięcia inowrocławianina Tadeusza Kaźmierskiego i niepotrzebnie zepsuć dobry klimat, który towarzyszy przebudowanemu stadionowi i promowaniu wybitnych inowrocławskich lekkoatletów - informuje Monika Dąbrowska z ratusza.

Widać rozmawiamy z różnymi olimpijczykami. Bo ci, z którymi ja się kontaktowałem, są zadziwieni całą sprawą. Poza tym okazuje się, że znów jestem be, bo psuję dobry klimat.

Druga sprawa to łącznik ul. Dworcowej z Toruńską. Tablic kierujących ruch z wylotówek na niego nie będzie, a okazuje się, że funkcja tranzytowa będzie dla niego… uzupełniającą. Z tego co pamiętam, podczas otwarcia mówiono coś innego. Tymczasem jeszcze raz Monika Dąbrowska:

„Trudno dziś znaleźć kierowcę, w szczególności samochodów dostawczych jeżdżących po Polsce, który nie dysponowałby nawigacją. W związku z powyższym „szczególną troską” o brak drogowskazów, które nakazywałyby wręcz wjazd w ul. Metalowców/ rtm. Witolda Pileckiego, mogą wykazać się dziś przede wszystkim ci, którzy straszyli nas, mieszkańców Inowrocławia kolosalnymi problemami, korkami wręcz paraliżem ruchu na wjeździe na te ulice, a w  rzeczywistości ruch jest płynny”.

Tak się składa, że mam znajomych, którzy mieszkają za torami kolejowymi przecinającymi ul. Marcinkowskiego, już na terenie gminy. Relacjonują oni, że ruch jest tak płynny, że z Dworcowej zamiast skręcić w Metalowców, wolą dojechać do PKS, skręcić na światłach w Kasprowicza, tam wjechać w Marcinkowskiego i dopiero dojechać do domu. Tak szybciej i bezpieczniej, bo samochody wjeżdżające z Dworcowej na wiadukt kolejowy prują już tak, że przecięcie ich pasa to spore ryzyko.

Hejen @ 14:53
Kategoria wpisu: Komentarz
Krawaciarze i ci w płaszczach

Dodano: piątek 18 listopad 2011

W „Przypadkowym bohaterze” Dustin Hoffman jest życiowym łajzą, który znalazł się na miejscu katastrofy lotniczej i chce bodajże obrobić poszkodowanych. Zupełnie inna jest historia „Przypadkowej bohaterki”, na którą wyrosła tydzień temu Stanisława Daroszewska z Mątew.

Otrzymała ona dyplom za uczciwą pracę i sumienne płacenie czynszu. Niby zwykła rzecz, ale trudno, jeśli ma się czynsz wynoszący blisko 6 stów, a dostaje się emerytury zaledwie 1300 zł. Piszemy dziś o tym w „Expressie” sporo, bo takich ludzi jest wielu, a nikt ich specjalnie w tym mieście nie docenia. Jedyne „dyplomy”, jakie otrzymują z ratusza to rachunki oraz ponaglenia.

galeria.jpg

Portret pani Stanisławy nigdy w galerii w sali sesyjnej ratusza się nie znajdzie, więc zrobiliśmy montaż, aby choć w taki sposób sprawić jej przyjemność.

Tutaj zapis ubiegłotygodniowej uroczystości, która zamieniła się w dwie równoległe. „Krawaciarze” bawili się w ciepłej sali teatru, a mieszkańcy spotkali się na zimnie pod budynkiem.

Dziś w „Magazynie Inowrocław” piszemy także o napadzie na dom jednorodzinny na osiedlu Solno oraz o stadionie przy ul. Wierzbińskiego, który stoi pusty.

Hejen @ 15:23
Kategoria wpisu: Komentarz
Honorowy wywiad

Dodano: piątek 4 listopad 2011

Kontrowersje związane z nadaniem Grzegorzowi Turnauowi tytułu honorowego obywatela miasta zbiegły się z wydaniem przez niego składanki z, jak to określono, rarytasami. Jest tam na dwóch płytach (CD i DVD) aż 35 kompozycji, ale nie dopatrzyłem się żadnej, która nawiązywałaby do Inowrocławia. Widać nie jesteśmy rarytasem.

Ponadto wczoraj „Gazeta Wyborcza” opublikowała w prestiżowym wydaniu magazynowym bardzo duży wywiad z krakowskim piosenkarzem poświęcony temu właśnie wydawnictwu. Osobiście nie zdziwiłem się, że także w nim ani słowem nie wspomina o Inowrocławiu.

Sam wywiad jest zresztą bardzo ciekawy i pokazuje Turnaua jako muzyka wyluzowanego i świadomego własnych zalet oraz szołbiznesowych wad (za poważny dla muzyki rozgrywkowej, za rozrywkowy dla muzyki poważnej). Kapitalne jest określenie o tym, że „sam się nie rozwiąże” oraz dywagacje o siadaniu na klawiaturze i Billym Joelu (nota bene, piosenka „Tell Her About It” jest jedną z moich ulubionych tanecznych). Tym większa szkoda, że nasz „honorowy” o nas nie wspomniał. Oczywiście, obowiązku nie ma. Widać, że w jego wizji artystycznej nie ma też miejsca dla Inowrocławia (przypomnę, że nie znalazł dla miasta miejsca w żadnej z 35 kompozycji), co jest dla mnie oczywistym sygnałem, że związek z nami jest przez niego traktowany bardziej w kategorii biznesowej, niż sentymentalnej.

A teraz z zupełnie innej beczki. Polecam dzisiejszy tekst w mojej gazecie o tym, że dwóm piętnastolatkom, którzy podpalili dzwonnicę koło fary praktycznie nikt nic nie zrobi. Bodajże jako jedyna gazeta piszemy też, że Unia Janikowo została decyzją PZPN zdegradowana o klasę niżej za korupcję, choć tu akurat może się odwoływać. Decyzja w sumie absurdalna, bo klub właśnie zaczął podnosić się z popiołów, a teraz „leśne dziadki” prawdopodobnie go dobiją.

Na koniec smutna, choć łatwa do przewidzenia, wiadomość muzyczna. Zespół Limboski, w którym na kontrabasie gra Jacek Mazurkiewicz, nie dostał się do finału Must Be The Music. Sama kompozycja z minionej niedzieli była smakowita, ale co z tego, skoro Polacy wciąż wolą przeboje.

Hejen @ 15:53
Kategoria wpisu: Komentarz
Wielkie święto

Dodano: środa 26 październik 2011

Świętujemy dziś urodziny. Pięć lat temu pojawił się w tym miejscu pierwszy wpis. Od tego czasu sporo ludzi się na mnie przez komentarze obraziło, a sporo mnie polubiło. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tych pierwszych było zdecydowanie więcej, co tradycyjnie rani moje subtelne uczucia.

Przez 5 lat popełniłem tu 393 wpisy, które zostały skomentowane blisko 700 razy. Komentarzy byłoby pewnie więcej, ale kilka lat temu doszło do awarii, która część z nich skasowała. Co mnie najbardziej cieszy, odsłon bloga było przez ten czas blisko 700 tysięcy. To na pewno nie tyle, co wielkie portale, ale mnie ta liczba cieszy.

Zagląda tu sporo zwykłych mieszkańców, jak i tzw. funkcyjnych. Wiceprezydent Ireneusz Stachowiak przyznał się kiedyś, że przeglądał wpis o toksycznym mutancie i jego córka z zaciekawieniem dopytywała się, co to za stwór. Zaglądał tutaj też swego czasu jeszcze wicestarosta Sławomir Szeliga (jeszcze, bo coraz głośniej się mówi, że koledzy z PSL i SLD mogą zrezygnować z jego usług). Spora grupa ludzi narzeka też, że piszę za mało. Jeśli doba zostanie wydłużona, jest szansa, że się to zmieni.

Tymczasem urodzinowo-blogowych oczekuję gratulacji, złorzeczeń, złośliwości oraz wpisów obrazoburczych. Aby miejsce to nie straciło także na aktualności, najnowsze, niestety tragiczne doniesienia z Inowrocławia.

Hejen @ 12:48
Kategoria wpisu: Komentarz
Nasza w stolicy

Dodano: poniedziałek 24 październik 2011

Przy okazji tego całego zamieszania związanego z honorowym obywatelstwem dla Grzegorza Turnaua, przyszło mi do głowy, że na całym świecie rozsianych jest mnóstwo rdzennych inowrocławian, którzy swoją pracą dają dobre świadectwo o mieście. I wcale nie kasują za to ciężkich pieniędzy.

 dziun 00.jpg

Jako pierwsza do głowy przychodzi mi dziewczyna, którą codziennie oglądają miliony Polaków w telewizji - czy to w reklamach, czy to w teledyskach. To Dziun, czyli pochodząca z Inowrocławia Magda, która właśnie wydaje swoją solową płytę.

 dziun 01.jpg

Dziewczyna śliczna, nie wstydząca się swoich korzeni, choć też przesadnie ich nie eksponująca. Podśpiewywała kiedyś na koncertach Indios Bravos, miała też różne inne muzyczne epizody, ale jej głównym zajęciem do niedawna było pokazywanie się na okładkach i w reklamach. Ostatnio chyba najczęściej bywa w reklamówce jakiejś telefonii, kiedy na jej końcu, z pieskiem na ręku mówi” „Nie taki nowy”.

Pytanie tylko, skąd nasi spece od promocji mieliby o niej wiedzieć, skoro zaprzątają ich znacznie bardziej poważne kwestie, jak liczenie ulotek? Skąd mogliby też wiedzieć o tym, że bardzo dobry inowrocławski basista, Jacek, dostał się ze swoim zespołem do finału chyba najlepszego obecnie programu muzycznego „Must Be The Music”? Promocją miasta nie mogą zajmować się skutecznie osoby, które robią to od 7.30 do 15.30. A tak to wygląda u nas już od wielu lat.

Zanim zachęcę do oglądania zdjęć „Naszej dziewczyny w Warszawie” poinformuję tylko inowrocławian, że prezydent Ryszard Brejza skierował na drogę sądową sprawę „Listu ośmiu”, w którym mieszkańcy protestują przeciwko odrzuceniu kandydatury księdza Tadeusza Kościelnego do tytułu honorowego obywatela miasta. Sprawa pewnie będzie ciągnęła się długo, ale jej wynik może być niezwykle ciekawy nie tylko ze względu na meritum, ale także kwestie wolności wypowiedzi.

A teraz już piękniejsza część dzisiejszego wpisu, czyli Dziun w zestawie wybranym przeze mnie. W jednym z najbliższych numerów „Magazynu Inowrocław” postaram się napisać coś więcej o niej i jej płycie.

dziun 02.jpg

dziun 03.jpg

dziun 04.jpg

dziun 05.jpg

 dziun 06.jpg

 dziun 07.jpg

 dziun 08.jpg

dziun 09.jpg

dziun 11.jpg

dziun 12.jpg

dziun 13.jpg

dziun 14.jpg

dziun 15.jpg

Hejen @ 10:42
Kategoria wpisu: Komentarz